Skip to main content
Site
Podcast Koinonii Jan Chrzciciel
...bo wiara rodzi się ze słuchania
11 dni temu

Poranny Suplement Diety #473: Zamrożone mięso - rzecz o miłości bez uczuć

Transcript

Komentarz Ojca Alvaro Gramatica do Ewangelii według św. Mateusza, rozdział 22, wersety od 34 do 40, na 30 niedzielę z zwykłą, 25 października 2026 roku. Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta Saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w prawie, wystawiając go na próbę, zapytał – nauczycielu, które przykazanie w prawie jest największe? On mu odpowiedział, będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe prawo i prorocy. Ewangelia po raz kolejny opowiada o próbie wystawienia Jezusa na próbę. Tym razem to uczony w prawie, ekspert w nauczaniu Tory, zadaje następujące pytanie. Nauczycielu, które przykazanie w prawie jest największe? Jezus odpowiada przywołując dwa przykazania ze Starego Testamentu, miłość do Boga i miłość do bliźniego, opisane odpowiednio w Księdze Powtórzonego Prawa oraz w Księdze Kapłańskiej. I dodaje, na tych dwóch przykazaniach zawisło całe prawo i prorocy. Być może to właśnie ten dodatek daje klucz do właściwej interpretacji tego, czym jest miłość. To tak jakby powiedzieć, że możemy być skrupulatnymi wykonawcami nakazów religijnych i pełnymi troski o innych, ale to nie wystarczy. Potrzebna jest miłość. Od miłości zależy wartość całej reszty. W ten sposób Jezus trafia w samo serce prawa i kładzie podwaliny pod religię skoncentrowaną na miłości, a nie na przepisach prawnych. Tym samym uniemożliwia swoim rozmówcom przyłapanie go na błędzie. Są zmuszeni przyznać Mu rację. W myśli Jezusa miłowanie Boga i miłowanie bliźniego nie są dwoma osobnymi przykazaniami, lecz tworzą jedną, nierozłączną całość. Jest to nowość, jak stwierdza pierwszy list świętego Jana. My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. Jeśliby ktoś mówił, miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą. Albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego. Obok tego pojawia się jednak kolejna nowość. Bliźnim jest nie tylko ten, kto jest nam bliski z powodów etnicznych czy religijnych, ale także ten, kto jest daleko i jest inny, uważany za wroga, który jednak jest bratem. Słyszeliście, że powiedziano, będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A ja wam powiadam, miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. Tak będziecie synami ojca waszego, który jest w niebie, ponieważ on sprawia, że słońce jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi. I on syła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Miłować Boga i miłować nieprzyjaciela, oto nowości, które proponuje Jezus i które rewolucjonizują każdy system religijny. Między Bogiem a człowiekiem nie ma rozdzielenia, lecz jest jedność i to do tej jedności Bóg dąży i nad nią pracuje. Jeśli ktoś miłuje i czci Boga, to siłą rzeczy będzie miłował i szanował swojego brata i na odwrót. Ostatecznie obie drogi, niezależnie od tego, czy wyjdzie się od Boga czy od człowieka, prowadzą do tego samego rezultatu, do komunii. Celem prawa jest stanie się doskonałym, a ta doskonałość polega na posiadaniu takich samych, życzliwych uczuć jak Bóg. Ta zdolność do miłowania jest dana wszystkim dzięki darowi Ducha Świętego. Zdolność, która jest jednocześnie obietnicą nowego braterstwa opartego na miłości, a nie na zwykłej bliskości ze względu na jakiś szczególny interes. W miłości jednak zawsze jest zaangażowanie afektywne, uczuciowe, bez którego miłość się wynaturza i staje się chłodna. Bóg jest miłością. Moglibyśmy powiedzieć, że Bóg lubi, gdy kocha się Go gorącym sercem, a nie letniością, choćby i wierno. Wynika z tego, że nie można kochać bez zaangażowania uczuciowego. W przeciwnym razie byłaby to miłość przypominająca zamrożone mięso, które choćby było najwyższej jakości pozostaje niejadalne. Bóg kocha z czułością, z afektem i tak samo my jesteśmy powołani do tego, by kochać z czułością. Odważnie wchodźmy w relacje z Bogiem tak, jak robi się to z przyjacielem, bez filtrów, wychodząc poza nasze przekonania religijne, aby nauczyć się otwierać przed Nim serce, zawsze i wszędzie, pewni Jego zrozumienia i miłosierdzia, rozmawiając o wszystkim, bez zastrzeżeń i bez lęku. Jednocześnie jesteśmy zaproszeni do miłowania naszego brata gorącym sercem, poszukując komunii uczuciowej, wrażliwej, bez której każda bliskość traci przyjemność, wykonując gesty inspirowane dobrocią, aż po odczuwanie do niego uczuć pełnych życzliwości. Innymi słowy, chodzi o to, by kochać będąc ożywionym darem pobożności, darem, który stwarza synowskie zaufanie, sprawiając, że odczuwamy Boga jako czułego i bliskiego Ojca, który prowadzi nas do rozpoznania w każdej osobie, nawet we wrogu, brata, którego należy przyjąć i z którym należy iść razem. Postępując w ten sposób, nasze serce się rozgrzeje i odkryjemy w sobie zdolność do miłowania oraz do bycia, na ile to możliwe, podobnymi do Boga. Przemiana miłości w czułość, aby miłować Boga i miłować brata, kimkolwiek by on nie był, stanowi samo serce prawa.