Poranny Suplement Diety #424: Grzesznik lepszy od "świętego"?

Transcript
Komentarz Ojca Alvaro Gramatica do Ewangelii według św. Łukasza, rozdział 18, wersety od 9 do 14, na 30. niedzielę zwykłą, 26 października 2025 roku. Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść. Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić. Jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił. Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc, Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam, ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. Przekonanie o własnej sprawiedliwości i pogarda dla innych to dwie postawy, które Jezus wskazuje jako błędne, ponieważ w rzeczywistości nie pomagają one odczuwać bliskości Boga i nie przemieniają serca. Przypowieść opowiada o faryzeuszu, który udał się do świątyni, aby modlić się do Boga, ponieważ był w stanie przestrzegać wszystkich nakazów prawa. Do tego momentu wszystko wydaje się w porządku. Bycie prawym nie jest rzeczą błahą. Należy być z tego dumnym. Jednak to samo zadowolenie Farzeusza pokazuje, że był on chory na narcyzm i samowystarczalność. Bycie nienagannym nigdy nie jest wynikiem naszych wysiłków, ale darem Boga, który wychodzi naprzeciw naszej słabości. Faryzeuszowi brakowało tej wizji. Był doskonałym pelagianinem. Dla niego Bóg nie był kimś, kogo można prosić o pomoc, ale kontrolerem jakości, dystrybutorem nagród i rekompensat. W modlitwie Faryzeusza brakowało wzmianki o darze. Powinien był powiedzieć, jeśli jestem taki, to nie jest to moja zasługa, ale twój dar, Panie, za to Ci dziękuję. Dowodem na to jest fakt, że w swojej modlitwie gardzi on innymi ludźmi, złodziejami, niesprawiedliwymi, cudzołożnikami, a także celnikiem, który stał obok niego. Jego modlitwa nie była wyrazem współczucia i miłości, ale tworzyła dystans, osąd i pogardę. Wynika z tego, że taka postawa życiowa nie pozwala na żadną przemianę serca. W jego modlitwie brakowało tego, co czyni ją prawdziwą – współczucia i miłości do braci. W ten sposób Faryzeusz był daleko od Boga i od swojego brata Celnika, niezdolny do postrzegania Boga jako miłosiernego. Oto co twierdzi Syrach. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym. Jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam będąc ciałem trwa w nienawiści. Któż więc zyska dla niego odpuszczenie grzechów? Syrach 28, 3-5. Również celnik nie miał odwagi spojrzeć na Boga. Był świadomy swoich ograniczeń, swoich błędów. Wszyscy znali Go jako grzesznika. Jego modlitwa była prostą prośbą o przebaczenie, ponieważ wiedział, że tego potrzebuje. Nie rościł sobie żadnych praw, ale prosił o miłosierdzie. Był w pełni świadomy swojej nędzy i dlatego uważał, że nie może osądzać innych, w przeciwieństwie do faryzeusza. Nie było w nim żadnej arogancji ani pogardy, ale tylko on, celnik, powrócił do domu z przebaczeniem, podczas gdy faryzeusz odszedł taki sam, jakim przyszedł. Aby wejść w komunię z Bogiem, trzeba spojrzeć z pokorą i wprawdzie na własną nędzę. wykraczającą poza nasze zasługi i zdolności. Zawsze potrzebujemy miłosierdzia. Kiedy uznajemy swoją biedę, dostrajamy się do długości fali Boga. To, co naprawdę łączy nas z Bogiem, to nasza własna nędza, na którą On odpowiada miłosierdziem, ponieważ On jest w istocie przebaczeniem. Nasz grzech nie jest przeszkodą w słyszeniu Boga, ale okazją do doświadczenia Jego miłości. Wykorzystajmy naszą biedę, aby poczuć się kochanymi i żyć szczerą modlitwą płynącą z serca. A wielkim znakiem, że nasza modlitwa dociera do serca Boga jest to, że stajemy się zdolni do przyjmowania naszych braci. Prawdziwa modlitwa przemienia serce w serce pełne współczucia, zdolne do miłości, upodabniając je do serca Jezusa, wolnego od pychy i pogardy. Modlitwa staje się miłosierną miłością, czułością Boga wobec celnika, który jest obok nas.
Takie pytanie można postawić sobie wyłącznie po lekturze przypowieści o celniku i faryzeuszu, którą dzisiaj zajął się o. Alvaro Grammatica w swoim komentarzu do Ewangelii na XXX niedzielę zwykłą. Jego słowa przetłumaczyła dla nas i odczytała Elżbieta Wróbel.
Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie
Find out more at https://koinonia.pinecast.co