Skip to main content
Site
Podcast Koinonii Jan Chrzciciel
...bo wiara rodzi się ze słuchania
1 rok temu

Poranny Suplement Diety #406: Wróbel w garści czyli jak nie doczekać się Bożej interwencji

Transcript

Komentarz ojca Alvaro Grammatica do Ewangelii według św. Łukasza, rozdział 9, wersety od 11 do 17, na uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, 19 czerwca 2025 roku. Jezus mówił tłumom o Królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do niego dwunastu, mówiąc, — Odpraw tłum, niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. Lecz on rzekł do nich, — Wydajcie im jeść. Oni zaś powiedzieli, — Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby. chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy. Wtedy rzekł do swych uczniów, każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu. Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. A on wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i, odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by rozdawali tłumoi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze, z tego co im zostało, dwanaście koszów ułomków. Dziś Kościół obchodzi uroczystość ciała i krwi Chrystusa, który pod postaciami chleba i wina ofiarowuje się nam jako prawdziwy pokarm i prawdziwy napój. Jest to dar bliskości Boga, który zawsze idzie z nami i nigdy nas nie opuszcza. Zawsze jest dla nas. Nie jest nagrodą zachowaną dla niektórych, ale źródłem życia i przebaczenia. W ten sposób jesteśmy widzialnie zjednoczeni z Jezusem. On sam wychodzi nam naprzeciw, co dobrze wyraża ten fragment Ewangelii o rozmnożeniu chleba i ryb. Jezus stanął przed tłumem pięciu tysięcy mężczyzn, którzy przyszli za Nim, aby Go słuchać i znaleźć u Niego uzdrowienie. Dzień chylił się ku wieczorowi, więc trzeba było zapewnić nocleg i jedzenie dla wszystkich tych ludzi. Uczniowie sugerowali Jezusowi, że nadszedł czas, żeby odprawić ludzi, aby mogli gdzieś w okolicy zaspokoić swoje potrzeby. Była to rozsądna i prosta propozycja, którą możemy wyrazić w zdaniu, niech każdy się zatroszcza o siebie, zupełnie jakby nie było innych rozwiązań. I tak właśnie często myślimy i działamy. Od Boga nie oczekujemy niczego ponad to, co uznajemy za logiczne. Wydaje się nam, że On nie może zrobić dla nas już nic więcej, nie dlatego, że nie jest w stanie, Tylko może dlatego, że w gruncie rzeczy nie obchodzi Go, w jakich warunkach żyjemy. Wydaje się nam, że Boga interesuje tylko ten chleb duchowy, a nie materialny. To klasyczna pokusa, aby zaspokajać nasze potrzeby w oparciu o to, co jest w zasięgu naszych możliwości. Zniżamy Boga do naszego poziomu, wypaczając każdy gest wiary, który miałby wykraczać poza ludzkie możliwości. Czyniąc to, wyrzucamy Boga z konkretu naszej codzienności. Kopiemy rów, który można przekroczyć tylko teoretycznie, bo w praktyce każdy musi sobie radzić sam, a konieczność przerabiać na cnotę, jak to się mówi we Włoszech. I ta konieczność pozostaje na naszych barkach. Tymczasem Jezus jest dobrym pasterzem, który nie odsyła owiec, ale ich szuka i zatrzymuje przy sobie, ponieważ wie, jak dawać obficie nawet ponad ich potrzeby. Bóg nigdy, przenigdy nie odsyła potrzebujących. Jezus rozmnaża więc pięć chlebów i dwie ryby. Wszyscy najedli się do syta, a pozostało 12 koszy resztek. Co wskazuje na obfitość, która zaspokaja każdą potrzebę, każdą troskę, każdą obecną i przyszłą konieczność. Bóg udziela obficie zawsze. Cud rozmnożenia pokazuje, że Bóg potrafi zatroszczyć się o nasze życie w konkretny sposób. Jest to bliskość, której potrzebujemy i która troszczy się nie tylko o potrzeby duchowe, ale i o wszystkie pozostałe. W ten sposób zostaje ukazane to, co jest prawdziwą troską Boga, a mianowicie, aby nas nie zostawić samych. On chce, abyśmy w każdy możliwy sposób odczuwali Jego bliskość. To zaproszenie, aby Mu zaufać, bo jak przemawiał do tłumu i uzdrawiał chorych, tak też działa i dla naszego dobra. To zaproszenie, aby nie odsuwać Go od naszych codziennych trosk. I nie oznacza to rezygnacji z naszego sposobu działania i poddania się bezczynności. Chodzi raczej o umiejętność wychodzenia poza tę perspektywę i nie popadania w rozpacz. Prawdziwym cudem jest Bóg, który o nas myśli. Jesteśmy wezwani, aby w obliczu trudności na próżno się nie denerwować jak ci, którym brakuje nadziei. Potrzeba jest okazją, aby się uspokoić i zacząć ufać Bogu, który o nas myśli. W świetle tego wszystkiego my, którzy potrzebujemy życia i komunii, rozumiemy, że Eucharystia jest namacalnym znakiem, że nie jesteśmy sami i że źródło życia jest w naszym zasięgu. Nie uciekajmy od Pana. Eucharystia jest znakiem, że On jest zawsze do naszej dyspozycji.

O naszej skłonności do załatwiania wszystkiego po swojemu i o tym, że Jezusowi zależy na bliskości z nami, która wszystko zmienia na lepsze mówi dziś w swoim komentarzu do Ewangelii na Boże Ciało o. Alvaro Grammatica. Tłumaczenie - Elżbieta Wróbel i Robert Hetzyg. Czyta - dziś wyjątkowo - Robert Hetzyg.


Napisz do nas! Wesprzyj nas!


Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie

Find out more at https://koinonia.pinecast.co