Poranny Suplement Diety #393: Słodki owoc miłosierdzia

Transcript
Komentarz ojca Alvaro Gramatica do Ewangelii według św. Łukasza, rozdział 13, wersety od pierwszego do dziewiątego, na trzecią niedzielę Wielkiego Postu, 23 marca 2025 roku. W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział, czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei i z to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść. Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec. Przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika, oto już trzy lata odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia. Lecz on mu odpowiedział, Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem i może wyda owoc, a jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć. Przypowieść tę można zrozumieć dzięki kontekstowi, w którym została umieszczona, gdzie Jezus mówi o potrzebie nawrócenia. Dlatego też w świetle tekstu zaproponowanego przez liturgię można wywnioskować, że nawrócenie jest synonimem wydawania owoców. Ale jakich owoców? Jan Chrzciciel powiedziałby, że tych, które są godne nawrócenia. Tak jak powiedział do faryzeuszy, którzy przyszli do niego, aby przyjąć chrzest i którzy, będąc dziećmi Abrahama, myśleli, że tego nie potrzebują. W rzeczywistości Jan Chrzciciel utożsamiał te owoce godne nawrócenia z uczynkami miłosierdzia wobec bliźniego, takimi jak pomoc ubogim, praktykowanie sprawiedliwości i nieuciskanie nikogo. Przypowieść wzywa do wydawania owoców miłosierdzia, przyjęcia i komunii. W przypowieści wspomniane jest drzewo figowe, które wydaje się być specjalnie zasadzone w winnicy, aby przynosić owoce. Jak to możliwe, że zamiast tego nie wydaje owoców? Zgodnie z myślą Ewangelii, wszyscy zostaliśmy stworzeni, aby przynosić owoce, aby nakarmić ludzi głodnych miłosierdzia. W sytuacji głodu jesteśmy zobowiązani do zaspokojenia go w jak najlepszy sposób, dobrym pokarmem, a nie pokarmem miernej jakości. Dawanie z góry określonego pożywienia zgodnie z naszymi gustami i czasami jest klasyczną pokusą klerykalną tych dobrych, tych którzy są posadowieni wyżej. W rzeczywistości w ten sposób nie zaspokajamy głodu, ale jeszcze bardziej pogłębiamy głód miłości u naszych braci. Jak uczy nas przypowieść o dobrym Samarytaninie i synu marnotrawnym, mają oni prawo być kochani i karmieni miłosierdziem, a nie innym pokarmem o różnych porach. Wszyscy zostaliśmy uzdolnieni do wydawania owoców, a jeśli tego nie czynimy, jesteśmy sługami złymi i leniwymi, jak mówi przypowieść o talentach, niezdolnymi do uczestniczenia w radości Pana. Smutny jest bowiem ten, kto nie chce wydawać owoców dobroci. Wracając do przypowieści, nie wiemy czy problem tkwił w drzewie figowym, czy w zubożałej glebie. Faktem jest, że nie było tak wyczekiwanego owocu. Była to bezużyteczna roślina. Jeśli bowiem ktoś nie wydaje owoców, jest bezużyteczny. Być bezużytecznym oznacza nie być znakiem aktywnej miłości. Jest to przeciwieństwo tego, czego chce Bóg. Z pewnością nikt nie jest niezbędny, więc musimy zrozumieć, że jesteśmy bezużytecznymi sługami. Ale jeśli przynosimy owoce, to jest różnica. Jak w przypadku tego młodego człowieka, który ofiarował pięć chlebów i dwie ryby, aby nakarmić tłum, który szedł za Jezusem. Jedno jest pewne, możemy wydawać owoce, a Ewangelia pokazuje nam trzy rzeczy, które powinniśmy robić. Okopywać, nawozić i poświęcać czas. Są to trzy rzeczy, które możemy i musimy robić, aby się nawrócić i nie zostać wyciętym. Okopywanie to wprawianie ziemi w ruch, czynienie jej bardziej pulchną. Przypomina nam to pięćdziesiątnicę, kiedy wszystko w pewnym momencie zaczęło się poruszać, od języków po stopy. Jest to przeciwieństwo bezruchu, zastoju, na zasadzie, że zawsze robiło się w ten sam sposób. To uczenie się podążania za poruszeniami ducha i przeżywanie naszej wiary z entuzjazmem, to czynienie siebie gotowymi na zmiany. Nawożenie to dawanie pokarmu, czynienie słonych wód zdrowymi, jak powiedział prorok Ezechiel. Wspólnota jest uzdrawiana, gdy otwiera się na przyjęcie wielu głodnych, którzy proszą o nakarmienie. Historycznie rzecz biorąc, wejście pogan do pierwotnego kościoła uczyniło go uniwersalnym, nadało mu większą żywotność i zrozumienie przesłania zbawienia. Poganie, spragnieni miłosierdzia, dopełnili Ewangelię. Zamknięcie zubaża, podczas gdy przyjęcie wzbogaca. Poświęcić czas oznacza potrafić stawać się lepszym, służyć lepiej i więcej, abyśmy mogli dotrzeć do wszystkich i aby wszyscy otrzymali pokarm do syta. Jesteśmy powołani, aby stawać się profesjonalistami w miłości, coraz bardziej zdolnymi do kochania i przyjmowania. Innymi słowy, coraz bardziej świętymi. Nie pozwólmy sprawom toczyć się tak, jak się toczą. Nie bądźmy przeciętni lub, co gorsza, letni w miłości. W tym okresie Wielkiego Postu rozpalmy nasz entuzjazm angażującą modlitwą. Otwórzmy się odważnie na przyjęcie głodnych i pomnóżmy nasze uczynki miłosierdzia, przyprawiając je czułością i życzliwością. Wtedy będziemy obfitować w owoce, będziemy świadkami płodności Bożej miłości.
Co to znaczy "wydać owoce" i co trzeba zrobić, żeby owocować? Posłuchajcie komentarza o. Alvaro Grammatica do Ewangelii na III niedzielę Wielkiego postu, przetłumaczonego i odczytanego przez Elżbietę Wróbel!
Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie
Find out more at https://koinonia.pinecast.co