Skip to main content
Site
Podcast Koinonii Jan Chrzciciel
...bo wiara rodzi się ze słuchania
2 lata temu

Dlaczego młodzi odchodzą z Kościoła? Rozmowa z przedstawicielką pokolenia

W Spiżarni Wiary Przemysław Krawczak rozmawia z Noemi Skywalker

Transcript
Speaker A:

Katolicyzm, wiara, religijność to było bardziej dziedziczone. Teraz młodzi poszukują takiego przebudzenia i prawdziwe potrzeby duchowe też nie zniknęły. To nie jest tak, że ci młodzi sobie teraz to olewają, czy mogą mieć w nosie kościół, bo nawet jeżeli mam takie znajome, to jest, myślę, że dobry przykład na to, które odchodzą z kościoła, to one zaczynają modlić się do wszechświata, zaczynają afirmować albo prosić wszechświat o coś, albo życzyć sobie czegoś. Więc cały czas mają potrzebę taką duchową właśnie, żeby gdzieś w jakiejś przestrzeni się rozwijać, te swoje prośby kierować do czegoś, do kogoś. Młodzi potrzebują teraz bardziej takich duchowych rodziców niż duchowych programów.

Speaker B:

Witamy was serdecznie, nasi drodzy widzowie i słuchacze Spiżarni Wiary. Dzisiaj, jak widzicie, nowa twarz. Nowa twarz w Spiżarni. Noemi.

Speaker A:

Cześć Przemek, witajcie. Cieszę się, że dołączyłam tutaj do Spiżarni.

Speaker B:

Myślę, że w wielu głowach w tej chwili rodzi się pytanie, a któż to jest? Cóż to za nowa postać tajemnicza? Więc, żeby nie przedłużać może tej niepewności, kimżesz jesteś, no i powiedz parę słów o sobie. Kim jesteś?

Speaker A:

Jestem dziewczyną ze Szczecina, jestem członkiem, członkinią wspólnoty Jan Szciciel, której w sumie Przemek ty też należysz. Na co dzień działając we wspólnocie, albo działam z młodymi, albo czasem nawet od tego backstage'u, czy to jak był czas, kiedy robiliśmy live'y, to zajmowałam się tym, albo przewijaniem piosenek, lub witaniem ludzi z kawą, ale głównie moje powołanie, tak to przynajmniej rozeznaję, Moim powołaniem jest praca z młodymi, działanie dla nich. Daje mi to naprawdę dużą radość. Poza tym, że działam we wspólnocie, działam też lokalnie w parafii, gdzie przygotowuję bierzmowanych do sakramentu. A jeżeli chodzi o moją pracę zawodową, to też pracuję z młodzieżą i z dziećmi, bo pracuję w szkole jako nauczycielka. i uczę geografii razem z przyrodą, więc jest to jedna z moich pasji, a żeby mówić szczerze, żeby świadczyć o tym, żeby opowiadać o tym świecie, który mamy dookoła siebie bardziej wiarygodnie, no to też bardzo dużo podróżuję. I dzięki tej pracy też mogę brać udział nawet w niektórych wymianach, więc poza wyjazdami, które sponsoruję sobie sama, to też biorę udział w wymianach szkolnych.

Speaker B:

Jeżeli ktokolwiek byłby zainteresowany jakimiś zdjęciami, wideo z wyjazdów Noemi, to na Instagramie znajdziecie profil Noemi Skywalker i coś tam zobaczycie z tych wypraw. No dobra, ale to wiesz co, powiedziałeś wiele o tych swoich aktywnościach, ale zdaje się nie wszystko, bo to jeszcze zrobiło nam jakieś takie potężne wrażenie. Jesteś ratownikiem też? Coś jeszcze takiego, nie?

Speaker A:

Tak, tak. W tę stronę też się angażowałam, w stronę ratownictwa wodnego. Skończyłam też studia pod tym kątem związane i z ratownictwem wodnym i troszeczkę z ratownictwem morskim, z tą ochroną wybrzeża, a także ze sportami wodnymi. Także była to jedna z moich pasji i myślę, że dalej jest, ale już tak bardzo się w to nie angażuję. Był taki czas w moim życiu, gdzie naprawdę prężnie działałam i pracowałam jako ratownik wodny, czy to na akwenach, czy na basenie, czy na jakichś obstawach imprez, ale dalej jestem instruktorem pierwszej pomocy i to jest jeszcze taka rzecz, którą przy okazji robię.

Speaker B:

Dlaczego ty w ogóle się pojawiłaś na naszym kanale? O tym powiemy na sam koniec. Ale właśnie a propos twojego działania, twojej misji wśród młodych, bo rzeczywiście angażujesz się w tej pracy z młodymi w Kościele, we wspólnocie również. No ale zacznijmy od początku. Jakie jest twoje osobiste doświadczenie wiary?

Speaker A:

Myślę, że jeżeli byłyby różne kategorie chrześcijan, to ja mogłabym być zaszufladkowana w miejscu dzieci, które wychowały się w rodzinach katolickich i we wspólnotach chrześcijańskich, katolickich.

Speaker B:

Czyli jak to mówią DDK, dorosłe dzieci katolików.

Speaker A:

Nie słyszałam tego, ale tak, jestem dorosłym dzieckiem katolików. Już dorosły, też skończyłam 18 lat i ta wiara, to chrześcijaństwo, czy ta wspólnotowość przejawiała się w sumie przez całe moje życie. Mogę powiedzieć, że jestem dzieckiem wspólnoty, bo urodziłam się, jak moi rodzice byli już członkami obecnej wspólnoty, w której też jestem członkiem. I jakoś tak po prostu wzrastałam. I w Kościele, i w tej wspólnocie. Myślę, że to też przyczyniło się... Czasem się z tego śmieję, że nie tylko wychowali mnie rodzice, ale też wspólnota. Ale naprawdę, był moment w moim życiu, poza tym, że angażowałam się jako... Dzisiaj angażuję się już jako lider, to kiedyś jako uczestnik różnych spotkań. To był moment w moim życiu, kiedy zadałam sobie pytanie, czy to jest ta wspólnota, czy to jest to miejsce, w którym chcę być. Bo też patrząc na moje życie, gdyby dopisać je do jakiejś przypowieści biblijnej, to byłoby... przypowieść o może tym synu marnotrawnym, ale ja w tej historii jestem tym starszym bratem, który jest zazdrosny, bo też miałam w sobie takie pytanie i myślę, że paru moich znajomych też mogłoby o tym powiedzieć, że dlaczego ja nie miałam w sumie... I dobrze, że nie miałam jakiegoś takiego złego doświadczenia w życiu, które doprowadziło do radykalnego nawrócenia, Ale zawsze byłam tym starszym bratem, towarzyszyłam innym we wspólnocie, angażowałam się gdzie trzeba. No ale też ten ojciec mówi do tego starszego brata w tej przypowieści, że możesz mnie prosić o wszystko, że musimy radować się z tego syna, który zaginął, a się odnalazł. Ale ty możesz mnie zawsze prosić o wszystko. I naprawdę też doświadczam tego, że mogę prosić Boga o wszystko. Był to etap, w którym jak byłam nastolatką zastanawiałam się, czy to jest moja wspólnota, ale dzięki różnym doświadczeniom doszłam do wniosku, że tak, to jest miejsce, w którym czuję się dobrze. To jest miejsce, w którym mogę powiedzieć, że jestem tu, bo chcę tu być i że się tutaj rozwijam. I myślę, że w moim przypadku szczególnie wspólnota jest dla mnie miejscem rozwoju, gdzie nie tylko właśnie doświadczam tego błogosławieństwa, ale też gdzieś rozwijam przy różnych projektach, przy organizowaniu różnych imprez. To wszystko mnie bardzo, bardzo jara. I w momencie, kiedy mogę tutaj być, tworzyć jakąś przestrzeń dla innych, to wiem, że robię to, Chcę, bo naprawdę to jest przestrzeń rozwoju. Jak była pandemia i robiliśmy live'y z mszy, live'y z wydarzeń koinonijnych, w tych wszystkich mediach mogłam się zaangażować. Wiesz, to jest to, co chcę robić. Też przy okazji jestem baristą. Codziennie, nie codziennie, raz w miesiącu przynajmniej mogę ludzi witać na naszych wydarzeniach wspólnotowych z kawą. Tak, to jest takie moje doświadczenie, tego starszego brata.

Speaker B:

Ja tylko powiem tutaj, jak zaczęłaś mówić o tym swoim doświadczeniu, że właściwie od samego początku jesteś we wspólnocie, no bo twoi rodzice byli i są, no to ja się uśmiechnąłem i sobie pomyślałem, tak, jak przy tobie, jak z sobą rozmawiam, czy cię widzę, zawsze się czuję strasznie stary. Bo ja pamiętam ten czas, kiedy ciebie jeszcze nie było na świecie, a już z twoimi rodzicami byliśmy we wspólnocie. I pamiętam Noemi w pieluchach, pamiętam Noemi jeszcze w taką, zupełnie takiego małego babaska. A dzisiaj widzę młodą, piękną kobietę, aktywną, świadomą siebie, świadomą swojej wiary, która działa. Ja sobie myślę, matko jedyna, gdzie ten czas? Kiedy to się stało? Dla mnie to wielka radość. Ja się czuję staro z jednej strony, ale z drugiej to jest wielka radość, bo to jest kolejne pokolenie. Ty reprezentujesz to kolejne pokolenie naszych dzieci, które weszły świadomie w ten świat, w tę przygodę wiary.

Speaker A:

Może jest też tak dlatego, że jestem tu, gdzie jestem, bo moi rodzice od początku bardzo angażowali mnie i moje rodzeństwo, żebyśmy brali udział w różnego rodzaju wydarzeniach. A śmiesznym przypadkiem tego może być fakt, że chyba miałam sześć tygodni, kiedy moi rodzice zabrali mnie na pierwsze spotkanie dla koordynatorów, dla liderów wspólnoty, więc bardzo szybko zaczynałam.

Speaker B:

Tak, ja pewnie na tym spotkaniu byłem wtedy. Ale dobra, zostawmy już w takim razie te początki. To ważne, żebyście też słyszeli kim Noemi jest i jakie ma korzenie. A teraz to pytanie, które jest w tytule naszej dzisiejszej rozmowy. Ja nie tylko czuję się staro, w cudzysłowiu, ale rzeczywiście ludzie, które są wokół mnie też są w podobnym wieku. I mam świadomość tego, że nie mam takiego świeżego kontaktu dzisiaj z młodymi ludźmi w Polsce. To jest zupełnie nowe pokolenie i ty jesteś jakby w tej grupie. I to jest moje autentyczne zupełnie pytanie. Co się takiego w Polsce stało, że młodzi odchodzą z Kościoła? I nie pytam teraz o wydarzenia polityczne, społeczne, które jakby stoją gdzieś tam w tle, ale co się dzieje w młodych ludziach? Jak to wygląda w optyce młodych ludzi? Dlaczego decydują się na to, albo nawet w ogóle nie decydują, po prostu mają w nosie Kościół? Albo może ja w ogóle to źle widzę? Może to w ogóle nie jest tak? Jak ty widzisz tę sytuację młodych w Kościele dzisiaj?

Speaker A:

Gdybym miała porównać się do pokolenia, jeżeli już tak to rozdzielamy, pokolenia twojego czy pokolenia moich rodziców, to wydaje mi się, że kiedyś katolikiem można było się urodzić, a dzisiaj katolikiem się stajesz, że przynajmniej w Polsce, jeżeli chodzi o tę polską perspektywę, to że katolicyzm, wiara, religijność to było bardziej dziedziczone, teraz młodzi poszukują takiego przebudzenia i prawdziwego doświadczenia. Ale nie mówię, że tak nie było kiedyś też. Myślę, że te potrzeby duchowe też nie zniknęły. To nie jest tak, że ci młodzi sobie teraz to olewają, czy mogą mieć w nosie Kościół, bo nawet jeżeli mam takie znajome, to jest, myślę, że dobry przykład na to, które odchodzą z Kościoła, to one zaczynają modlić się do wszechświata. zaczynają afirmować albo prosić wszechświat o coś, albo życzyć sobie czegoś. Więc cały czas mają potrzebę taką duchową właśnie, żeby gdzieś w jakiejś przestrzeni się rozwijać, te swoje prośby kierować do czegoś, do kogoś. Jeżeli chodzi o to, co młodych teraz przyciąga lub nie przyciąga do Kościoła, to są argumenty, które stosuje Kościół. Dlaczego coś jest zabronione, dlaczego coś jest nakazane, dlaczego robimy tak, a nie inaczej? w cudzysłowie, albo tak najprościej mówiąc, że po prostu młodzi potrzebują argumentów, takich, które do nich trafią, że nie możesz ludziom powiedzieć nie, bo nie, tak, bo tak, tylko robimy tak, dlatego, że to ma jakieś swoje konsekwencje, albo nie robimy czegoś, ponieważ. I oni wtedy w wolności mogą taką swoją decyzję podjąć. No i myślę też, że też jaką przestrzeń kościół daje. Ostatnio słyszałam taki świetny tekst, widziałam taki napis na jednym z wydarzeń chrześcijańskich, na którym byłam, że młodzi potrzebują teraz bardziej takich duchowych rodziców niż duchowych programów. Czyli to nie jest ważne, czy wymyślimy tak naprawdę komuś jakiś super, świetny program na cały rok pastoralny, czy to będzie jakaś przygoda. Wybierzemy jakąś księgę albo jakiegoś proroka i po prostu przestudujemy to na maksa, żeby zbliżyć się do Boga, żeby jeszcze bardziej poczuć to Pismo, tylko oni potrzebują, doświadczyć relacji, przyjaźni, towarzyszenia, tego, że stworzymy dla nich przestrzeń, gdzie po prostu będą mogli wyrazić siebie trochę, być usłyszani, że ich po prostu usłyszymy, to, co oni mają do powiedzenia, to, jakie oni mają pytania, to, z czym oni się zmagają. Bo młodzi, czy będą w kościele, czy nie, oni będą szukać tego sensu. Jeżeli odkryją to, że ich sensem życia jest tożsamość np. dziecka Bożego, czy to, że Bóg ma plan dla ich życia, to w to się zaangażują, tu będą mieli swoją energię, to będzie pomagało im moim zdaniem. Dlaczego tak myślę? Od razu się cofnę do spotkania, które kiedyś zrobiliśmy. Mówiliśmy o samoakceptacji, ale o samoakceptacji w kontekście tego, że przyjmuję świadomość tego, że jestem dzieckiem Boga, jestem dzieckiem Króla, jestem chciana, kochana, Bóg ma plan na moje życie i to jest fundament, na którym stoję. Jeżeli przyjmuję to, to nie muszę szukać akceptacji w innych, albo w innych rzeczach, albo w innych ludziach, ponieważ to jest moja tożsamość. I oni będą przyjmą to i moim zdaniem będą tu angażować swoją energię. A jeżeli nie znajdą sensu np. w Kościele, albo czy to w instytucji, czy po prostu w Chrystusie, to będą tę swoją energię kierować gdzie indziej. I na pewno albo będą szukać swojej duchowości gdzie indziej, Myślę, że zadaniem Kościoła mogłoby być to, żeby był wiarygodnym głosicielem Ewangelii, albo żebyśmy my byli wiarygodnymi ewangelizatorami. Nie możemy sprowadzić katolicyzmu do kultury. To już nie jest tak, że jestem w Kościele, bo chodzenie do Kościoła jest częścią kultury, bo Polak to katolik. Myślę, że nie możemy sprowadzać tego do kultury. To musi być świadomy wybór. Jestem tu, bo spotkałem Jezusa, który żyje.

Speaker B:

Słucham ciebie. Myślę, że to jest strasznie trudne. No bo tak, na każde pytanie, a dlaczego? I teraz jest wkurzające dla mnie jako człowieka. No bo tak. I rzeczywiście my nie byliśmy, moje pokolenie, rozpieszczani odpowiedziami na to, bo też na takie pytania, dlatego że też my ich nie zadawaliśmy zbyt często. Bo my jeszcze wjechaliśmy z rozpędów w ten katolicyzm kulturowy. My jeszcze jesteśmy wychowani na Janie Pawle II, jeszcze na tych wszystkich kodach, które były zupełnie oczywiste. Mówię oczywiście o ludziach, którzy w tym się wychowywali, bo to nie jest tak, że wszyscy. Ale znakomita większość. Więc tak było. I teraz my się budzimy, moje pokolenie, w sytuacji, w której my wiemy, że tak jest dobrze. Ale nie mamy zbyt wielu narzędzi, czy umiejętności, czy argumentów do tego, żeby wyjaśnić. Jest to wyzwanie, ale takie powiedziałbym osiągalne. To jest coś, co zrobić możemy, tylko musimy się trochę wysilić. Musimy odrobić lekcje, musimy dowiedzieć się, bo w wielu momentach my zwyczajnie nie wiemy dlaczego. A mamy ogromną konkurencję i to też jest taka rzecz, do której nie byliśmy przyzwyczajeni, że jest konkurencja i to jest konkurencja z innymi kulturami, z innymi propozycjami, takimi kulturowymi, światopoglądowymi. Ale też w tym obszarze chrześcijańskim jest cała masa bardzo aktywnych, wolnych kościołów, które po prostu przychodzą ze swoimi propozycjami i wypytają. Jak patrzę nawet na te wideo, ja wiem, że one są promocyjne, zawsze się pokazuje tak, żeby było dużo ludzi itd., ale widać, że te nowe kościoły są pełne młodych ludzi. I to właśnie młodych ludzi. To jest bardzo charakterystyczne. Czyli jakby oni znaleźli pewien kod, pewną umiejętność komunikowania się z młodymi, czego nam często brakuje. Też nie chcę tutaj dramatyzować, bo ja widzę mnóstwo katolickich inicjatyw, które się sprawdzają i działają. Ale w całej masie w Kościele to chyba rzeczywiście jeszcze mamy dużo do zrobienia. Mówię teraz o moim pokoleniu. Wiesz co, chciałem cię zapytać o taką rzecz. Dzisiaj młodzi, czy w ogóle się czegoś boją? Czy to jest tak, że są jakieś lęki pokoleniowe?

Speaker A:

To jest dość ogólne pytanie. Myślę, że każdy mógłby odpowiedzieć na nie inaczej. Ale z mojego doświadczenia, z tego jak widzę, jak młodzi to, o czym najczęściej powtarzają, to jest brak akceptacji ze strony innych. to jest to, że boją się właśnie o swoją przyszłość, bardzo boją się swojej przyszłości. Czasem jak rozeznają powołanie, to właśnie może mają taką obawę, że nie chcą pójść w coś na 100%, bo boją się, że coś będzie im odebrane. Bo może tak zostało to przedstawione, że kiedy przyjmujesz jakieś powołanie, albo przyjmujesz jakąś posługę, to musisz nagle strasznie dużo oddać, nagle wszystko jest nie po twojej myśli i nie przyjmujesz po prostu tego z radością. I jest może taki strach przed odpowiedzialnością, strach przed, tak jak już mówiłam, tym, że nie będą zaakceptowani wśród innych. No ale to jest taki lęk chyba typowy dla młodzieży, że bardzo szukają tej akceptacji czy w innych, czy to w rzeczach, czy w osobach. Więc może to są takie najczęstsze lęki. A lęk przed przyszłością, to nie wiem nawet, czy to byłoby w kontekście wojen albo ekonomii, ale w kontekście tego, jak będzie wyglądała moja przyszłość, kim ja mam być, czy boją się tego, że chcieliby może podjąć decyzję, żeby iść swoją ścieżką, ale boją się, że nie zostanie to przyjęte przez ich rodziców albo przez rówieśników, Cały czas w zasadzie mówi się o tym, że bądź sobą, ale myślę, że im bardziej skupiamy się czasem na tym haśle, tym bardziej robi się to taka masa, która jest sobą, ale w takim wielkim po prostu tłumie bycia identycznymi albo bardzo podobnymi do siebie.

Speaker B:

Zresztą w tych momentach, kiedy słyszę taki slogan, bądź sobą, przypomina mi się fraszka z taczka Sojki, żeby być sobą trzeba wiedzieć kto to. I to jest takie coś, co chyba mimo wszystko nam było łatwiej na to pytanie mimo wszystko odpowiedzieć niż dzisiaj. Kiedy masz... Wszyscy jesteśmy, niezależnie od pokolenia, bombardowani tym, co to znaczy, żebyś był oryginalny, żebyś był sobą i potem się okazuje, że wszyscy wyglądają tak samo, mają te same pasje i ubierają się tak samo i jeżdżą na takie same wakacje i tak dalej. Bo tak marketing w tej chwili działa, już jest w tej chwili personalizowany, że nam się wmawia. Ale to jeszcze cię zapytam o taką rzecz dotyczącą wspólnotowości. No bo tak, ja słyszę często w kontekście młodego pokolenia, indywidualiści nie działają wspólnie. Tak jest? Czy to jest taki wytrych i wymówka dorosłych, czy młodzi chcą działać razem, czy raczej jest tak, że każdy jest sam? Bo ja słyszę, wiesz, o takiej epidemii samotności wśród młodych. To jest prawda?

Speaker A:

...Którzy powtarzają wszyscy, że młodzi są teraz sami, bo faktycznie pozamykali się w domach albo w swoich, czy to w komórkach, czy że jest to wynikiem pandemii. Ale może tak być faktycznie, że wygodniej czasem jest im być samemu, ale nie uważam, że Wszyscy mają wolną wolę i mogą wybrać, żeby gdzieś wyjść, ale dla niektórych wyjście spoza strefy komfortu, no dla wszystkich to może być trudne. Więc może zadaniem dla właśnie liderów młodzieżowych byłoby teraz organizowanie wydarzeń albo tworzenie przestrzeni, gdzie oni po prostu będą mogli się spotkać, gdzie będą mogli być razem i gdzie będą mogli być sobą. I dlaczego używam tego kontekstu tutaj? Ponieważ Na niektórych spotkaniach, które ja też organizuję czy współorganizuję, pojawiają się młodzi, którzy totalnie nie mieli doświadczenia wcześniej modlitwy charyzmatycznej albo nawet doświadczenia wspólnoty i nagle dowiadują się, że można się modlić inaczej niż jakimiś formułkami, że można się modlić spontanicznie, że można modlić się własnymi słowami, że są różne rodzaje modlitwy, że ktoś może pomodlić się za ciebie. że możemy śpiewać pieśni uwielbienia i spędzić na tym na przykład godzinę. Więc może trudne jest dla tych młodych właśnie wyjść spoza swojej strefy komfortu, dlatego że boją się odrzucenia, dlatego że boją się właśnie braku akceptacji. Zadaniem wspólnot powinno być tworzenie przestrzeni, gdzie oni będą mogli poznać nowych ludzi, być wysłuchani, żebyśmy mogli też udzielać im odpowiedzi na różne pytania, które zadają, a dlaczego Kościół tak, a dlaczego Kościół nie. I ja sama nie czuję się jeszcze na 100% kompetentna i pewnie nigdy nie będę. I tak samo jak Ty mówisz, żeby odpowiedzieć na te pytania, i tak samo jak Ty mówisz, że dla Was kiedyś było proste, tak, tak, nie, nie, okej, idziemy w to, tak robi Kościół, tak powiedział Jezus, let's go. Ja też nie potrafię odpowiedzieć im na wszystkie pytania. I nawet jak organizujemy teraz jakieś spotkania dla młodych, to staramy się zapraszać na nich też specjalistów. Ludzi, którzy mają wykształcenie do wypowiadania się na różne tematy, albo są w stanie w naprawdę fajny, konkretny sposób odpowiedzieć im na te pytania, które ich nurtują. Więc myślę, że tak, możemy być... Może faktycznie młodzi są coraz bardziej samotni albo szukają, nie mogą się w jakiejś przestrzeni odnaleźć, dlatego powinniśmy im stwarzać taką przestrzeń, gdzie będą mogli poznać kogoś na żywo, albo gdzie będziemy właśnie ich ciągnąć, żeby mogli się w jakimś miejscu spotkać. To jest to, czego nauczyłam się od protestantów, o czym dzieliłam się ostatnio z moim przyjacielem, że protestanci gonią ludzi. To jest takie fajne słowo po angielsku, chasing, jakby oni ich tak, wiesz, Jak tylko pojawisz się na jakimś spotkaniu, to oni napiszą do ciebie, będą chcieli z tobą utrzymać kontakt, napiszą, jak się czujesz, zaproszą cię jeszcze raz. I to jest to, co my katolicy też powinniśmy robić, żeby podtrzymywać kontakt, żeby oni nie byli samotni, żeby pisać do nich, słuchaj, organizuję wydarzenie, albo przyjdź do mnie, wpadnij na kawę, albo spotykamy się w grupie młodych, jak chcesz, to dom jest otwarty, zjemy pizzę, po prostu przyjdź. I nie możemy teraz, wiesz, pać się ich po prostu gonić i pisać i nagabywać. Bo jak zaprosisz ich na pięć wydarzeń, przyjdzie na jedno, to już będzie sukces.

Speaker B:

I tego nie załatwi ksiądz proboszcz w parafii ani nawet najświętszy wikary. To jest w tej chwili odpowiedzialność nas wszystkich dorosłych, żeby wziąć odpowiedzialność za nowe pokolenie, za młodych. Nie za dwustu od razu, ale za jednego, dwóch z rodziny, z sąsiedztwa, może z parafii i zacząć z nimi.

Speaker A:

Już.

Speaker B:

Pijam na końcu języka. Działać. Niekoniecznie zaraz działać, no właśnie, zaprosić, porozmawiać, zaprosić na grilla, zaprosić, przyjąć, po prostu przyjąć, zacząć od relacji, zacząć od przyjaźni. No, to jest wielkie wyzwanie. Ale myślę, że jesteśmy w takim naprawdę niesamowitym momencie historii, kiedy mamy mnóstwo możliwości. Jest dużo zmian, jest dużo takich napięć, kryzysów, ale też dużo możliwości. Na pewno ta batalia nie jest przegrana, tylko wszystkie ręce na pokład. Musimy się za to wziąć. Ja ci nowymi życzę, żeby to rzeczywiście, ta twoja działalność, to co robisz, przenosiła jak najlepsze owoce. Ale jak już jesteśmy przy twojej działalności i przy twojej aktywności, no to dochodzimy do tego momentu, w którym możemy chyba zdradzić naszym widzom, słuchaczom. Dlaczego w ogóle się tu spotkaliśmy? No bo oczywiście rozmawiamy tak o młodych. No to ja powiem to. Noemi od teraz, no bo to jest jakby to pierwsze wejście, będzie już stałym nie gościem, ale będzie producentem, będzie tworzyć treści w Spiżarni Wiary, będzie miała swoje okienko vlogowe w poniedziałki. Powiedz o czym będziesz opowiadać nam.

Speaker A:

Myślę, że będę przybliżać swoją perspektywę tego, jak ja widzę Kościół czy działanie we wspólnocie. Chciałabym może wysłuchać różnych ludzi i tego, jak oni działają, bo powstają posługi, których może kiedyś w Kościele nie było. Na pewno teraz szykujemy się na posługi socialmediowe. W niektórych społecznościach już istnieją posługi chociażby socialmediowa albo artystyczna, ale najczęściej, kiedy słyszy się słowo posługa, to pewnie pierwszą posługą, czy takim działaniem tego, co można robić w Kościele, jest chociażby posługa muzyczna, ale tych posług będzie coraz więcej. Tego, jak można uwielbiać Boga i przez sztukę, i jak można promować wizerunek Kościoła w mediach społecznościowych, bo moim zdaniem to jest bardzo kluczowe, kiedy młodzi wpisują w internecie albo na Instagramie nazwę jakiejś wspólnoty czy społeczności i chcą wiedzieć, i widzą słabą stronę na platformie, to od razu wyrabiają sobie jakieś zdanie na ten temat. A jeżeli przykuje coś ich uwagę, to na pewno będzie decyzją, czy zmotywuje ich to do tego, żeby przyjść i wziąć udział w jakimś spotkaniu. No i też trochę chciałabym pokazywać tego, co robię, to gdzie młodzi mogą przyjść, nie tylko młodzi, ale ludzie w każdym wieku, to z jakimi ludźmi ja się spotykam, w jakich projektach ja biorę udział, żeby też pokazać tą różnorodność w kościele katolickim, czy trochę też ten nawet wymiar ekumeniczny. Chciałabym po prostu podzielić się moją perspektywą. To, jak ja widzę, jak młodzi liderzy też w kościele mogą się rozwijać, że jest tu przestrzeń dla nich i to, jakie błędy popełniają i sama, jakie ja błędy popełniam.

Speaker B:

Jeden z pierwszych materiałów, to troszeczkę tajemnicę może trochę zdradzę, będzie dotyczył waszego wyjazdu z młodzieżą do Irlandii. To był taki niesamowity wyjazd, który też tam organizowałaś. Nie będziemy za dużo opowiadać właśnie po to, żeby zachęcić do obejrzenia tego materiału. Czasami pokazanie czegoś takiego daje inspirację do tego, ok, wow, super, to działa, można coś takiego zrobić. Ale też myślę takie rzeczy, że coś nie działa. I nie tylko po to, żeby robić propagandę sukcesu, ale właśnie też dzielić się swoimi trudnościami, takimi sytuacjami, przed którymi stajemy. Ale właśnie nie w takiej formie przegadanej, tylko w pokazanie tych sytuacji. Bardzo się cieszę, że będziesz nam to pokazywać.

Speaker A:

Ja też się z tego powodu cieszę. Nie mogę się w sumie doczekać tego też, w którą stronę to pójdzie. Mam nadzieję, że będzie to w jakiejś takiej formie vlogowo-podróżniczej, że uda mi się pojechać w parę miejsc, żeby albo nagrać parę wywiadów, czy pogadać z paroma ludźmi, albo pokazać różne przestrzenie, albo jak wyglądało jakieś spotkanie, w którym wzięliśmy udział. co możemy się nauczyć od innych, jak też możemy się tym doświadczeniem właśnie wymieniać i tak jak powiedziałeś inspirować.

Speaker B:

Także moi drodzy, no nic innego, tylko sobie musicie zarezerwować czas w poniedziałki na oglądanie produkcji Noemi. Gorąco was zapraszam do modlitwy, do dopingowania, do komentowania tych rzeczy, które Noemi będzie robić. A jeżeli macie, nie wiem, Sugestie, pomysły, chcielibyście zaprosić na jakieś wydarzenia, albo warto z kimś porozmawiać na jakiś ciekawy temat, albo jest ciekawa osoba, z którą dobrze się spotkać. Piszcie w komentarzach. To oczywiście nie jest tak, że wszystko uda się zrobić, ale myślę, że te dobre, ciekawe pomysły znajdą swoją realizację. Może uda się zmaterializować je w formie kolejnego nagrania. Noemi, bardzo Ci dziękuję. Dzięki za dzisiejszą rozmowę. No i do zobaczenia w poniedziałek.

Speaker A:

Dokładnie. Widzimy się w poniedziałek.

👉 Co młodych odpycha od Kościoła, a co przyciąga? 👉 Czy pokolenie młodych jest już stracone dla wiary? 👉 Kim jest Noemi, nasz dzisiejszy Gość, a może Gościni?😉 Posłuchajcie rozmowy Przemka Krawczaka z Noemi Skywalker (ładny pseudonim, prawda?), przeprowadzonej na kanale "Spiżarnia Wiary".


Napisz do nas! Wesprzyj nas!


Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie

Find out more at https://koinonia.pinecast.co