Skip to main content
Site
Podcast Koinonii Jan Chrzciciel
...bo wiara rodzi się ze słuchania
2 lata temu

Nieoczekiwane konsekwencje przyjęcia Ducha Świętego!

Z Przemysławem Krawczakiem w Spiżarni Wiary rozmawia s. dr hab. Joanna Nowińska (23)

Transcript
Speaker A:

Na czym polega opisana w XX rozdziale Ewangelii św. Jana władza odpuszczania grzechów? I co według Biblii dzieje się podczas spowiedzi? Czy apostołowie wierzyli w boskość Jezusa, kiedy naprawdę miało miejsce zesłanie Ducha Świętego? Jak działa Trójca Święta i gdzie po zesłaniu Ducha Świętego przebywa Jezus? Po intensywnym czasie podróżowania wracamy wreszcie do publikowania rozmów, na które wiem, że czekacie. A na zadane przed chwilą pytania odpowie siostra dr hab. Joanna Nowińska, biblistka i prawdziwa pasjonatka spotykania się z Bogiem w Jego Słowie. Bardzo Wam dziękuję za wsparcie modlitewne, finansowe, merytoryczne, bo dzięki Wam Spiżarnia może się ukazywać. I tu uwaga, bardzo ważne ogłoszenie. Od teraz osoby, które wspierają Spiżarnię Wiary stałymi miesięcznymi wpłatami, będą w specjalny, szczególny sposób dopieszczone. Powstaje właśnie specjalna, zamknięta grupa dla patronów, gdzie będziemy się spotykać, rozmawiać, ustalać tematy kolejnych nagrań. Patroni będą też mieli dostęp do ekskluzywnej wiedzy z zaplecza, z piżarni wiary. Wiedzy niedostępnej dla innych. I zanim zaczniemy, oczywiście gorąco zachęcam do lajkowania, zadawania pytań, komentowania naszych rozmów, bo chcemy z Wami też rozmawiać w komentarzach, a wszystkie Wasze reakcje na nasze filmy również pomagają rozchodzić się tym treścią szerzej na YouTubie i w ogóle w internecie. Ja nazywam się Przemysław Krawczak, a to jest Spiżarnia Wiary, gdzie rozmawiamy o wierze, Biblii i Kościele. Jesteśmy, Joanna, w okresie zmartwychwstania. Wciąż jeszcze świętujemy zmartwychwstanie, chociaż może niektórzy już zapomnieli, że mieliśmy Wielkanoc niedawno, całkiem obchodziliśmy. I wciąż jeszcze, kiedy nagrywamy naszą rozmowę, czekamy na Pięćdziesiątnicę, na zesłanie Ducha Świętego, ale ja będę konsekwentnie trzymał się tego zmartwychwstania. Dlatego przerwaliśmy w tej chwili ten nasz cykl apokaliptyczny, do niego wrócimy oczywiście. Natomiast teraz chciałbym, żebyśmy zatrzymali się przy tym zmartwychwstaniu Jezusa, który jest absolutnie kluczowym takim game changerem dla naszego życia. O tym była nasza ostatnia rozmowa z dr Magdaleną Jóźwik, więc tu też gorąco zachęcam i zapraszam do odsłuchania rozmowy o tym, co zmienia zmartwychwstanie Jezusa w naszym życiu. Nie wiem czy Joanna pamiętasz, jakiś czas temu rozmawialiśmy o tym, tuż dawno temu, jak to możliwe, że Jezus był nierozpoznawany po zmartwychwstaniu. Aż do tej Wielkanocy nie rozumiałem tego zjawiska. Tu krótkie świadectwo, zanim Tobie oddam głos. Bo zdarzyło mi się osobiście przeżyć właśnie coś tak absurdalnego, jak nierozpoznanie czegoś, co jest przed Twoim nosem. Przed samą Wielkanocą skradziono mi rower. Nowiutki, nowy, dopiero co kupiony rower. Nie będę rozwijał całej historii, w każdym razie przeżyłem to dość mocno. Mam drugi rower, stary rower, którym jeżdżę do pracy i ten rower w tej chwili staje się dla mnie takim dość wrażliwym przedmiotem, więc szczególnie w kontekście tego doświadczenia z kradzieżą, sprawdzam co rano czy rower stoi. I wyobraźcie sobie taką oto sytuację, że któregoś poranka wstaję i pierwsze co robię, sprawdzam czy stoi rower na swoim miejscu i patrzę, roweru nie ma. Tego drugiego roweru. To się po prostu nie dzieje. To jest po prostu niemożliwe. Sprawdzam trzy razy.

Speaker B:

No nie, no nie ma.

Speaker A:

Po prostu nie ma. I wyobraźcie sobie, historia z tego rodzaju, kiedy się położyłem, kładłem się spać, po prostu zapomniałem przypiąć go na noc i moja żona, Ola, wiedząc o tym, zauważyła to, schowała ten rower do kuchni. Ty, Joanna, byłaś u nas w domu, więc wiesz, jaką mamy kuchnię. To jest malutka kuchnia. Rower, jak się go w kuchni postawi, to zajmuje pół tej kuchni prawie. To jest po ludzku niemożliwe, żeby go nie zauważyć. Idąc szczególnie w kierunku naszego patio, idąc w kierunku drzwi do ogrodu. A ja go nie widziałem. Ja byłem tak zapatrzony w to okno, żeby sprawdzić czy na pewno ten rower stoi za oknem, że nie zauważyłem roweru, o który prawie że się nie potknąłem. Napięcie emocjonalne było takie, że zawęziło mi widzenie do tego stopnia, I to nie było tak, że tylko w tym momencie. To trwało dłuższą chwilę, zanim się zorientowałem, że halo, a tuj stoi. Ja zdążyłem już przeżyć stratę drugiego roweru. Więc wyobrażam sobie, że jeśli ktoś jest w takim napięciu emocjonalnym i w takiej traumie, w takim stresie po utracie czegoś najcenniejszego, kogoś najcenniejszego, kim był dla nich Jezus, Może się z tą percepcją człowieka dziać naprawdę coś przedziwnego. Ja nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem jak właśnie teraz z tym rowerem. Więc może to być częściowo przynajmniej jakieś wytłumaczenie tego zjawiska. I mówię o tym dlatego, że dzisiaj mówimy o Ewangelii Jana w XX rozdziale. gdzie historia zaczyna się od tego, że Maria Magdalena udaje się do grobu i nie rozpoznaje Jezusa, który staje przy niej. Tak mi się wydaje, że to może być jakieś wytłumaczenie tej oto zagadki, dlaczego ani uczniowie idący do Emmaus, ani Maria Magdalena nie rozpoznali Jezusa.

Speaker B:

I tak oto pozostajemy cały czas w kręgu apokaliptycznym, dlatego że celem tekstów apokaliptycznych jest właśnie pokazanie Boga wtedy, kiedy trudne emocje, traumatyczne doświadczenia nam Go przesłaniają. I choćbyśmy nie wiadomo jak patrzyli, to Go nie zauważymy. Po prostu Go nie zauważymy. I co jest ciekawe, że Biblia właśnie przekierowuje w tym czasie naszą uwagę na to, w jaki sposób my rejestrujemy rzeczywistość. Że nie ma czegoś takiego jak bicie nas Biblią po głowie, czy Panem Bogiem po głowie, albo wyrzuty, a przecież powinieneś widzieć, jak nie widzisz, wszyscy widzą, ty nie widzisz. Ale Biblia przekierowuje naszą uwagę, wtedy Pan Bóg przez Biblię, na to, co jest wcześniejsze niż nasze emocje, czyli na nasze zmysły. Na dotyk, węch, słuch, smak, wzrok. Biblia jeszcze na kinetykę i na mowę. Po to, żebyśmy byli tu obecni, w tym miejscu, czyli żebyśmy najpierw kolokwialnie, chociaż to nie o to tylko chodzi, uspokojili się, ale to nie chodzi o uspokojenie, tylko po prostu o takie zauważenie rzeczywistości. I wtedy też dociera do nas obecność Boga. Więc nic dziwnego, że Maria Magdalena, kiedy stoi przy grobie, a wiemy, że ona czeka na Jezusa, ona nie chce się przekonać, że grób jest pusty. Bo Janowi i Piotrowi to wystarczyło. Grób jest pusty, voila. Oni powiązali kropki ze sobą i stwierdzili, no dobra, uczniowie, mamy tą konstatację, że uwierzyli, dotąd nie rozumieli Pisma, że On ma powstać z martwych, teraz uwierzyli, poszli do chaty. A Maria Magdalena stoi przy grobie, ponieważ ona jest nastawiona na to, żeby znaleźć Jezusa. I teraz jest bardziej nastawiona na to, żeby poszukać ciała, czy dowiedzieć się gdzie On jest. Przecież w jej pytaniu, kiedy Jezus staje przy niej, nie słyszymy. Panie widziałeś Jezusa? Bo jeżeli ona by oczekiwała Jezusa żywego, to zapytałaby. OK, Panie, widziałeś Jezusa? A ona pyta Panie, jeśli Ty go wziąłeś, jeśli Ty go przyniosłeś. Zatem mamy dwie dziwne rzeczy. Z jednej strony wierzę, że grób jest pusty. Wierzę, że coś tu jest nie halo. Ale z drugiej strony my nie wiemy, co apostołowie myślą. Czy oni z martwych w stanie myślą, dobra, nie ma go w grobie, poszedł do nieba? A Maria Magdalena myśli, dobra, nie ma go w grobie, gdzieś może jest, może nie jest? Nie jesteśmy w stanie z tego nic więcej wyciągnąć, ale jak Jezus staje, no to właśnie okazuje się, że Ona zupełnie czego innego i jakiejś innej sytuacji oczekuje.

Speaker A:

Ta opowieść Jana jest taka, że tu mamy ludzi, którym rzeczywistość rozmija się z ich oczekiwaniami, bo za chwilę mamy Tomasza, No właśnie, który ma taki problem, że kiedy Jezus się ukazuje apostołem, nie ma go razem z nimi, ci mu opowiadają, że tutaj było, przyszedł, a on im po prostu nie wierzy. Darujemy już miłosiernie temu Tomaszowi, bo on jest tak powiem poprzeciągany w te i we w te, jak ten niewierny Tomasz. Ale Tomasz w tej historii właśnie u Jana, składa niesamowitą deklarację wobec Jezusa. Już przekonuje się, że to jest Jezus, że to jest Zmartwychwstały i wypowiada słowa. Pan mój i Bóg mój. I teraz ja pamiętam dyskusję takie właśnie ze świadkami Jehowy i tak dalej, którzy oczywiście twierdzą, że Jezus jest Bogiem. I my przychodzimy do tego tekstu, który w zasadzie, popraw mi jeśli się mylę, jest jedynym w Biblii, wprost stwierdzeniem, wypowiedzianym pod adresem Jezusa, że jest Bogiem. Co ty jako biblistka i znająca język grecki, w którym zostało to zapisane i kulturę, o tym myślisz? Czy to jest naciągana teoria o tym, że tutaj, tu mamy właśnie tę negację bóstwa Jezusa? No właśnie, jak to wygląda? Czy możemy używać tego jako argumentu w rozmowach z ludźmi, którzy zaprzeczają bóstwu Jezusa?

Speaker B:

Mamy jeszcze bardziej bezpośrednie stwierdzenie, które jest u Piotra, w sensie w wyznaniu Piotra pod Cezareą Filipową. Nie ma go w Ewangelii Janowej. Wiadomo, że każda Ewangelia rządzi się swoimi prawami, bo jest skierowana do określonych odbiorców. I tak jak w Ewangeliach synoptycznych mamy to wyznanie, Ty jesteś Mesjasz Syn Boga Żywego. Pod Cezareą Filipową tak u Jana mamy tutaj i wyznanie Tomasza jest wyznaniem na równi Jezusa, jakby postawieniem Jezusa na równi z Ojcem. Jahwe Elohenu, tak trzeba by przetłumaczyć to stwierdzenie. które wypowiada Tomasz i to jest fraza bardzo często pojawiająca się w Starym Testamencie, która zaznacza, że Yahweh, Bóg jest, który jest, jestem, jest Elohenu, naszym Bogiem. I to jest niesamowite dlatego, że te zaimki dzierszawcze grają ogromną rolę, bo to nie jest jakiś Bóg, po prostu Bóg. Bóg w Panteonie, czy Bóg w ogóle istniejący jako Bóg. To jest nasz Bóg, czyli ktoś kto nas rozpoznaje jako swoich i kto pozwala siebie rozpoznawać jako naszego. Dlatego fenomen wyznania Tomasza z tego względu, że cała Ewangelia Janowa koncentruje się na relacji jaką ma Jezus z Ojcem i na tej bliskości, na tym współprzenikaniu. I to Jezusowe ja jestem, go i mi. Często, bardzo często pojawiające się w tej Ewangelii. I nie tylko z frazami dodatkowymi. Czyli ja jestem chlebem, ja jestem bramą, ja jestem pasterzem, ale także pojawiające się samodzielnie. Ja jestem. Jeśli nie uwierzycie, że ja jestem, to pomrzecie w grzechach swoich. I to jest ten moment, kiedy Jezus używa tej frazeologii, której używa Ojciec, dokonując autoprezentacji. Stąd wyznanie Tomasza jest absolutnie spójne z całym myśleniem Ewangelii Janowej. Czyli tą jednością, tym współprzenikaniem w całej Trójce. Dlatego też właśnie Duch nam się pojawia w Ewangelii Jana, bo to jest współprzenikanie Trójcy.

Speaker A:

Chciałbym, żebyśmy się troszeczkę cofnęli w tym XX rozdziale, bo teraz rozmawialiśmy o Tomaszu, ale chwilę wcześniej właśnie jest to spotkanie z apostołami, kiedy Jezus przychodzi do tych zamkniętych z obawy przed Żydami. Zawsze mnie ta fraza śmieszy. Żydzi zamknięci z obawy przed Żydami. Także OK, dobra.

Speaker B:

Władza Żydzi w Ewangelii Janowej oznacza tych, którzy Jezusa nie przyjęli.

Speaker A:

Tak, akurat w wydaniu Jana takie stwierdzenie, to rzeczywiście to ci Żydzi. Dobra, zostaw.

Speaker B:

Mało elegancko.

Speaker A:

Mało elegancko tak o swoich rodakach mówić. Dobra, ale już niech ma. Jezus wchodzi. Wchodzi pomimo tych drzwi zamkniętych i robi rzecz, to też w ostatniej rozmowie z Magdą Jóźwik nam to wyszło. Robi coś takiego, że posyła im Ducha Świętego. Tchnie na nich. Tu w tej opowieści, w opowieści Janowej. Ja miałem zawsze z tym problem. Kiedy jest ten prawdziwy moment zesłania Ducha Świętego? Czy to jest właśnie tu, kiedy Jezus tchnie na nich, czy to jest w dziejach apostolskich w drugim rozdziale? Jak ty myślisz, to się sobie nie zaprzecza, że to były dwa zesłania Ducha Świętego, czy to było to samo zesłanie tylko Jan? Nie wiem, włożył je w inny moment z przyczyn teologicznych, bo potrzebował to sobie tutaj przełożyć. A Łukasz bardziej jest faktograficzny w dziejach apostolskich? Ku jakiej koncepcji Ty się skłaniasz? Co myślisz na ten temat?

Speaker B:

Tak, teraz czuję się jak na konferencji.

Speaker A:

Przepraszam. Jak się rozmawia z szanownymi, uczonymi osobami, to potem przejmuje człowiek język.

Speaker B:

Najpierw, jak pozwolisz, nawiążę do jeszcze jednej rzeczy, ponieważ często porównywany jest właśnie ten werset. To jest drugi werset XX rozdziału Jana, czyli po tych słowach tchnął na nich i powiedział, weźmiecie Ducha Świętego, zestawiany jest z drugim rozdziałem Księgi Rodzaju, że Pan Bóg tak samo tchnie, ale nie ma tu kompatybilności, nie ma kompatybilności słów.

Speaker A:

No też mi się wydaje, że to jest chyba kwestia skojarzenia, a nie sytuacji.

Speaker B:

Tak, i na to uwaga, bo takie z chińskich źródeł ciągnione treści, dziesiąta woda po kisielu. Często nam przeszkadzają i tworzą takie sztuczne połączenie i potem jakby wygenerujemy sobie w głowie jakąś bajkę.

Speaker A:

No bo na tym teologię całą można zbudować, nie?

Speaker B:

Oczywiście. I od razu powiedzieć, że nosimy w sobie od samego początku ducha w takim przejawie, w jakim Jezus martwy stały nam go udziela. To doświadczenie Ducha, które On nam objawia, kiedy Jezus tchnie, jest znacznie bogatszym doświadczeniem dla nas uchwytnym niż doświadczenie przy stworzeniu. To jest pierwsza rzecz. Nie chodzi o to, że Duch jest uboższy bądź bogatszy, tylko, że człowiek inaczej percepuje. A druga sprawa, Ewangelia Janowa przedstawia relacje. Relacje ojca, syna i musi to wkleić ducha. Z tego względu, że mamy do czynienia cały czas z osobami, które mają jedną naturę, naturę boską, wspólną. I w związku z tym są w permanentnej jedności nie dlatego tylko, że chcą być razem, ale dlatego, że z natury są jedno. I to jest bardzo istotne, dlatego, że jak my sobie rozdzielamy i eksploatujemy na bieżąco tą zasadę apropriacji, czyli ojcu przypiszemy to, synowi to, duchowi to i teraz się skapnij do kogo o co się modlić, co nie?

Speaker A:

No to jest często problem właśnie, nie? To jest częstotliwy problem.

Speaker B:

I w tym momencie, kiedy stajemy wobec faktu, że to jest jedna natura. Mówimy się do tego samego Boga. Nazywasz Go Duchem Świętym, tak. Rozmawiasz z tą osobą, ale to jest ta sama natura. Rozmawiasz z tym samym Bogiem, czy z osobą Jezusa, czy z osobą Ojca. I mamy Jana, który ma jeden cel. Przedstawienie właśnie tej wspólnoty. Dlaczego? Bo to jest wspólnota, to jest jedność, to jest dom. który jest dla nas, w którym my mamy poczucie jak w domu, w tej relacji, jak w domu. Dlaczego w relacji? Bo relacyjność dla Żydów jest u fundamentów. Gdyby nie relacyjność ta wzajemna, nie powiązanie, nie więzi, oni jako naród by nie przetrwali. To jest coś, co ich konstytuowało od czasów, kiedy łazili po pustyni, kiedy byli nomadami. I to jest bardzo silne. To jest coś, co my zauważamy, to ich enklatyczność, taką zamkniętość. To jest takie zamknięcie. To co widać u Esdrasza, Nehemiasza, oddali się obcy żony, bo my tu w kupie, ale to jest doświadczenie życiowe, które rzutuje na teraźniejszość i w tym doświadczeniu jakby Pan Bóg ich spotyka i cementuje te relacje, wchodząc między nich i zapraszając do relacji z nim. Dlaczego? Przygotował ich do tego, do tej relacyjności, do tej rodzinności. I teraz objawiając, pokazując siebie. My nie doszlibyśmy w życiu do tego, jaki jest Pan Bóg, gdyby On nam siebie nie pokazał. Bo Pan Bóg nas zaprasza do tej rodzinności. I dlatego tu się plasuje Duch. Stąd Jezus, który mówi, no weźmijcie Ducha. To tak na razie, jeśli chodzi o Jana. Widzę twój uśmiech, więc dawaj.

Speaker A:

Nie, no bo bardzo mi się podoba. Ja nie słyszałem nigdy tego w ten sposób opowiedzianego.

Speaker B:

Ale to nie jest teoria Joanny.

Speaker A:

Nie, rozumiem, to nie twoja koncepcja, ale bardzo mi się ta myśl podoba, tego zaproszenia do tej relacji. Ciekaw jestem, czy to Jan robi jakoś świadomy zabieg, mając świadomość kim jest Duch Święty w tej relacji, czy raczej jest to, powiedzmy, natchnienie, które przychodzi, on jeszcze sam tego nie musi rozumieć, ale opowiada coś Myślę o tym Duchu Świętym, nie o relacji Ojca z Synem, tylko o tym Duchu Świętym tutaj, bo my wiemy, że to długo trwało, zanim i osobowość, i godność Ducha Świętego została w Kościele rozpoznana w pełni. Więc na ile ten Duch Święty tutaj w tej Ewangelii u Jana jest tym, kim my wiemy, że jest.

Speaker B:

Ja myślę, że to my, to znaczy mózgi greckie, prowiniencji greckiej mają problem, bo.

Speaker A:

Teraz mieć... Drodzy widzowie i słuchacze, to jest o nas.

Speaker B:

Tak. O nas zaczynając od wszystkich postaci typu Ireneusz, Ignacy, Tykoniusz i tam reszta. Augustyn może bardziej znany, prawda? Z Hieronimem włącznie. To my mamy problem, dlatego że dla nas koncepcja relacji między dwoma to jest okej. Tak? Ojciec, syn. Ale gdzie tego ducha wpakować? No to ograno to stwierdzeniem, no to duch jest miłością i dlatego my otrzymaliśmy pakiet duch jest czymś, a nie kimś. I teraz odklej się od tego pakietu. Żydzi nie mają z tym problemu, dlatego że Duch jako działający, jako stawiający, jako obecny, jako przemieniający, nie jako siła, jako osoba jest cały czas w Starym Testamencie. Od Ezechiela bardzo mocno. Przez Deuterą Izajasza, czyli tą część Izajasza, która powstaje, gdy Żydzi są w niewoli babylońskiej już na progu wyjścia. Poprzez pięcioksiąg Zachariasza, o którym kiedyś rozmawialiśmy. Bardzo mocno jest duch obecny. I dlatego dla Żyda, dla ludzi, którzy teraz znają Ojca, bo to jest pierwsze pytanie. Bo to nie jest kwestia urodziłem się Żydem, tylko kwestia mam relację z Bogiem. Dla nich ten Duch jest działającym. To nie jest coś, bo nie ma tego pojęcia, że Bóg daje mi coś. Bóg daje siebie, On jest skałą. Oni tego permanentnie doświadczają, że nie ma tak, że Bóg im daje siłę, a Bóg idzie spać. Tylko Bóg jest i działa. I teraz kiedy mamy Ewangelię Jana, która nam pokazuje relację, Jezus powie w przestrzeni tej rodzinności, którą stwarza Ojciec jest bardzo dużo sposobów przebywania i to jest właściwe tłumaczenie w tym home Ojca jest wiele sposobów przebywania i to jest 14 rozdział. Zwróćcie uwagę jeszcze jak często Jan mówi o duchu. To nie jest ktoś autorianowy, co nie autor IV Ewangelii. To nie jest ktoś, kto gdzieś tam wsadził tego ducha na początek i jeszcze wspomniał go na końcu i finish, albo w ogóle go nie wspomniał. To nie jest tylko scena chrztu. To jest wzmianka o duchu podczas Ostatniej Wieczerzy. I to dosyć rozbudowane wzmianki. To jest wzmianka przy ukrzyżowaniu. To jest wzmianka, Dokładnie w momencie śmierci. I to pokazanie jedności, że Jezus par edokento pneuma, nasze, wyzionoł ducha. O tym kiedyś wspominaliśmy, co nie? Że u nas jest to zwrot frazeologiczny. Wyzionoć ducha równa się umrzeć. I tu mamy lekki ząb, dlatego że w myśleniu, w sformułowaniu greckim to nie jest zwrot frazeologiczny. To jest po prostu oddać ducha, czyli na własność dać komuś coś, co się ma. To na zasadzie, przepraszam, jakbyś plunął na kogoś, co nie? No to dajesz mu swoją ślinę. No to Jezus daje ducha i teraz bierzesz ducha. I teraz dlaczego? I teraz czy Jan ma swoją koncepcję? Jan pokazuje tą jedność permanentnie obecną. Jan chce nam pokazać, on zakorzeniony bardzo mocno w Starym Testamencie, w doświadczeniu, w relacji. Ten najblisko chce nam pokazać, że to nie ma nic odklejonego, że to nie jest ad extra, że to nie jest wymiana. Jezus odszedł, czekajcie zobaczycie, może coś dostaniecie jeszcze jako jakiś ekwiwalent obecności. Nie, że to cały czas się dzieje. To jest cały czas w Bogu jedno, tylko Trójca się tak jakby Tak powiem, na karuzeli obraca, tak?

Speaker A:

Tak, to tylko my w naszej koncepcji mamy tą trójkę taką statyczną, nie? Mamy tą trójkę, ewentualnie takie trzy kółka pokręcone, połączone, albo koniczynkę, albo cokolwiek. W każdym z tych obrazów jest to wszystko bardzo statyczne.

Speaker B:

Tak jakby Jezus nam powiedział, już z krzyża, tak? Mój oddech jest oddechem ducha. Tak? No to jak wrócicie do Księgi Rudzaju, jak Ojciec chnął w was niszmat haim, a duch jest, czyli tchnienie życia, a duch ruach jest tym, który was indywidualizuje, którego wam Ojciec daje, no to ja tego ducha, którego Ojciec wam daje, teraz ja go Jakby daje od siebie, przyzywam, mówię, no teraz on wchodzi na scenę, tak? I my cały czas jesteśmy jedno, cały czas działamy razem. To nie jest nową, bo jak czytamy dzieje apostolskie, to mamy wrażenie dobra. I jeszcze z Ewangelii Łukasza, jak czytamy razem, dobra, Jezus umarł, dobra, bo zmartwychwstał, widzieli Go, w niebo wstąpił, no i jest iiiit, tak przerwa na reklamę, no i przychodzi Duch, no i dobra, no to się znowu coś zacznie, prawda? No i tam Kościół, to już jest inna bajka, zaczęło się, to już w ogóle nie jest Jezus żywy.

Speaker A:

To już jest kolejny rozdział tej historii.

Speaker B:

Tak i dlatego mamy problem z Bogiem, który żyje w Kościele, bo nagle mamy wrażenie, że to jest jakiś produkt. Duch Święty to jest produkt zastępczy, dany, żeby dziś ci ludzie się ogarnęli.

Speaker A:

No wiesz, to jest pocieszyciel, który został przez Jezusa, żeby nas pocieszać, kiedy Jezusa nie ma.

Speaker B:

Czyli wymiana z poduszką, tak? Paraklet, co nie? Ten, który kontynuuje dzieło Jezusa jest obrońcą w sądzie, który nas tłumaczy, nam, naszym mózgom tłumaczy. Nie wmawiaj sobie głupot. Który kontynuuje, który jakby działał w Jezusie. No bo właśnie jest to. Duch działa w Jezusie czy nie działa w Jezusie, tak? No to działa. Jeżeli Duch działa w Jezusie, to nie jest kimś nowym. I to nie jest wersja, że może spadnie z nieba, czy nie spadnie z nieba.

Speaker A:

To sam Jezus nam narozrabiał, bo to On powiedział, że jak odejdzie, to wtedy przyjdzie Duch. Ojciec ześle pocieszyciela. Więc to może być... Jak ja to czytam, jak to rozumiem. Tu jest Jezus. A Duch Święty tam na chmurce czeka na ten moment rozwiązania. Jak już Jezus wróci, to wtedy dyżurny. Jeden skończył dyżur, następny przychodzi, żeby zająć to miejsce, ale sobie nie wchodzą w paradę.

Speaker B:

Tak, i teraz dwa słowa, które się tu pojawiają, pośle go. Teraz to posłanie, to jest jak wysłanie satelity. To nie jest tak, że nie ma jeszcze satelity, tak? Ona nie została skonstruowana. Nie, to jest wersja jakby rozpoznawania specyfiki jakby od, czyli nie wiem, zrobienia innej odsłony, tak? Leci reportaż i nagle w tym reportażu nagle cyk, Jest zmiana kamery i jest rozpoznanie od innej strony, tej samej rzeczywistości. Bo my nie mamy do czynienia z duchem, którego nie było. Teraz dlaczego Łukasz tak to przedstawia? Bo Łukasz jest Grekiem. Mentalność grecka ma linearność czasu. A mnie mentalność hebrajska ma cykliczny czas. Nie chcę powiedzieć cykliczny, bo cykliczny się kojarzy, że to wraca. Mentalność hebrajska widzi czas jako chelisedena, czyli zewnętrzny splot i jak sprężyna do góry, rozwijające się, powracające w dane kształty, ale nie w nie, tylko na te wysokości. W związku z czym mamy do czynienia z rzeczywistością ducha, który cały czas działa. Ale żeby on mógł działać w nas, to Jezus mówi weźmijcie, czyli rusz się i weź. No bo to lamba nie działa w ten sposób, że wrzucam wam ducha. Co nie? Cyk. No i działa.

Speaker A:

Kiwam głową ze zrozumieniem, sugerując, że rozumiem, ale mój grecki umysł jednak rzeczywiście ma z tym problem. Z tą zmianą koncepcji, sekwencji czasu, że to się dzieje w tym samym czasie. To trzeba pamiętać. Po prostu trzeba to pamiętać, że nie jest tak jak my myślimy, że jest. Że to jest bardziej złożone.

Speaker B:

To są listy też, m.in. listy Hebrajczyków czy listy Pawłowej. Preegzystencja Jezusa, czyli Bóg, który przyjmuje ciało w danym momencie. To Duch, który działa cały czas, a w danym momencie my Go widzimy. To jest ten sam motyw, ale ponieważ gdzieś nam się w głowie ukuło, że ten Duch to jest takie dychanie mocniejsze, tak? No to dobra, no to to dychanie mocniejsze, to może tak sobie Jezus dychnął, no to wtedy ten Duch wskoczył w akcję. To nie. I teraz nie mamy do czynienia z czymś oderwanym, ale z rzeczywistością, która cały czas się dzieje, Ducha.

Speaker A:

Ale jak już jesteśmy przy tym Duchu Świętym, bo taka rzecz, która dla mnie jest zupełnie nieintuicyjna, a myślę, że wielu z nas też tego nie rozumie. Bo Jezus mówi tak. Weźmijcie w tym miejscu, w 22 wersecie. Tchnął na nich i powiedział, weźmijcie Ducha Świętego. I następne zdanie, czyli werset 23. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Pierwsze pytanie, czy to są dwa osobne wydarzenia, czyli weźmicie Ducha Świętego, a później którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone. To jest jakby osobna wiadomość. Jeśli są połączone jednak, a nie osobne, to na jakiej zasadzie? O co tu chodzi z tym Duchem Świętym i odpuszczaniem grzechów?

Speaker B:

To jest jedna wiadomość i to jest wiadomość, która jest wzajemnie połączona, dlatego że wynika... Fraza zawarta w XXIII wersecie, ta, którą przeczytałeś, w którym odpuścicie grzechy samej odpuszczone, ona wynika z wzięcia ducha. I teraz zrobię dokładne tłumaczenie tej frazy. Trzymaj się mocno krzesła. OK.

Speaker A:

Już się oparłem i się trzymam w poręczy.

Speaker B:

I teraz to jest fraza, na którą bardzo zwraca uwagę ksiądz profesor Mendala w swoim komentarzu. Ja tu pozwolę sobie od razu to powiedzieć, zanim się zbulwersujecie wszyscy. Profesor Mendala jest autorytetem, jeśli chodzi o Ewangelię Janową. Ogromnym autorytetem. Całe życie spędził na egzegezie tej Ewangelii. I co ciekawe jest pierwszym odważnym, który to powiedział. I teraz tak. Mamy tu najpierw. Będę mówić, jakie są formy w pierwszej części tej frazy, czyli którym odpuścicie grzechy, są je odpuszczone. A potem przetłumaczę tak jak trzeba. Więc mamy tak. którym, i teraz jest, tryb przypuszczający, odpuścicie, czyli jest, coś co dotyczy, jest czasem historycznym aorystem, czy jakiegoś punktu konkretnego historycznego, ale subjunctivie to jest tryb przypuszczający. I teraz uwaga, drugi czasownik, sojum odpuszczone, to jest perfectum passivum. I teraz jak zestawimy czas historyczny, punktowy, który nie jest czasem określonym, z perfectum passivum, to perfectum passivum, czyli perfectum strona bierna, już się dokonało, zostało dokonane, czyli uczynił to Bóg, a skutki trwają do dzisiaj.

Speaker A:

No dobra, a gdybyś mogła teraz to przełożyć na prostych chłopskich język, tak żebyśmy rozumieli, co to naprawdę oznacza.

Speaker B:

Trzeba tę frazę odwrócić, czyli czytać każde połowę każdego, połowę zdania czytać tyłem do przodu, po połowie. Czyli ja teraz robię parafrazę, bo nie da się tego inaczej.

Speaker A:

Domyślam się, tak.

Speaker B:

Zostały odpuszczone przez Boga, to wtedy wy powiedzcie, że są odpuszczone. Czyli macie zobaczyć, czy zorze zostały odpuszczone przez Boga, czy zostały odpuszczone i powiedzieć, że są odpuszczone temu delikwentowi. I druga fraza jest identycznie, jest krateo, czyli trzyma. kogoś, grzech w danym momencie historycznym, nie wiemy kiedy, i kratetai, czyli zostały odpuszczone. Trzyma go w przeszłości, jakby Pan Bóg wie, że to go trzyma, tego człowieka. Czyli jeśli Pan Bóg pokazuje, że tego człowieka coś trzyma, grzech jeszcze, to masz mu powiedzieć, że ten grzech go trzyma. I to, żebyś mógł to zobaczyć. Jak sytuacja tego człowieka wygląda przed Bogiem, to do tego jest Duch Święty, bo On pokaże, czy ten grzech puścił tego człowieka, czy został puszczony jakby. Czy ten człowiek został uwolniony, pozwolił się uwolnić i mówisz, że jesteś wolny? Czy ten grzech go trzyma? Pan Bóg mówi, że on go trzyma ten grzech. No i ty masz to powiedzieć. Nie ma tu żadnej autorytarnej władzy.

Speaker A:

No właśnie, to znaczy ja teraz to przełożę tak, bo oczywiście my to stwierdzenie Jezusa stosujemy do sakramentu pokuty. I teraz mamy sytuację taką, konfesjonał, jesteśmy w konfesjonale, mamy księdza, który słucha grzechów penitenta.

Speaker B:

Słucha ducha najpierw.

Speaker A:

Właśnie żebyśmy zobaczyli tę różnicę. W klasycznym ujęciu, powiedzmy gdybyśmy chcieli to czytać dosłownie, można to rozumieć w taki sposób, że oto słucha sobie ksiądz, słucha tego penitenta, słucha tych jego grzechów i mówi, dobra, są odpuszczone albo nie są odpuszczone, ale to władzę ma ksiądz w konfesjonale. I teraz to co Ty mówisz oznacza, że zadaniem księdza w konfesjonale jest słuchać Ducha, który daje mu światło, czy te grzechy, które wypowiada penitent, trzymają go? Czyli inaczej mówiąc, kluczową kwestią jest tak, czy on ma skruchę, czy on żałuje.

Speaker B:

Za grzech, który... Ksiądz nie ma oceniać czy ten żałuje, czy nie żałuje.

Speaker A:

To jest decydujące. Czyli ten człowiek, który przychodzi do spowiedzi, Jest żałującym za grzech czy nie jest żałującym za grzech? To nie zależy od tego.

Speaker B:

To jest kwestia trzymania bądź nietrzymania.

Speaker A:

Ale co powoduje, że ten grzech trzyma człowieka?

Speaker B:

Tutaj nie ma mowy o tym, więc tu nie ma podstaw w tekście.

Speaker A:

Ja rozumiem, że podstaw w tekście jest tu, nie ma w tym miejscu.

Speaker B:

Myślę, że najpierw rozwiniemy, co jest w tekście, co nie. Bo jakby dalsza część jest poza tekstem.

Speaker A:

Czyli rzecz dzieje się, czyli jakby dramat tego... tej relacji między człowiekiem a jego grzechem rozgrywa się poza księdzem, który słucha tej spowiedzi. Albo ten grzech trzyma tego człowieka, albo go nie trzyma, a ksiądz ma to rozpoznać.

Speaker B:

Ma usłyszeć jak Bóg to widzi. I on nie ma usłyszeć co mówi penitent. On ma usłyszeć jak Bóg to widzi. Bo to nie jest wersja, ksiądz usłyszy co mówi Penitent, polata mu to po głowie, ale ksiądz to zważy i cyk. Nie, ksiądz ma usłyszeć. Dlatego jest weźmienie Ducha Świętego i dlatego nas wychowywano. Módl się przed spowiedzią za księdza, który Cię będzie spowiadał. Tak, módlmy się za księży w czasie Wielkiego Postu i tak dalej. No to cały czas. Dlatego, że on ma usłyszeć, dlatego się tłumaczy, że to nie ksiądz tam siedzi, nie ksiądz Ci odpuszcza grzechy, tylko Bóg. I teraz jeżeli ksiądz wejdzie w nie swoje buty i zaczyna tu jakby brylować, no to Sorry, nie to miejsce, nie ten czas.

Speaker A:

No bo na końcu słyszymy, ja odpuszczam tobie grzechy w ust księdza.

Speaker B:

Ale dlatego, że ja tylko potwierdzam, ja tylko przekazuję. Teraz po co jest to? Bo to jest kolejne pytanie. Po co jest ta spowiedź uszna? Po co jest to ja odpuszczam tobie grzechy? Bo w życiu byśmy nie uwierzyli, że Bóg nam odpuścił. Zwróć uwagę, my to słyszymy. A i tak sobie myślimy, nie, spoko, Pan Bóg odpuścił, ale na pewno jakieś walniemy jakimś pieroństwem. Albo nie, nie, ja bym sobie tego nie przebaczył. To w życiu nie ma opcji. Teraz to nie zależy i teraz to jest bardzo istotne, bo Pan Bóg nie waży naszej skruchy i tak dalej. Pan Bóg widzi, czy to zło nas trzyma, albo czy my się tego zła trzymamy, czy nie. To Jego popełnionego zła. I to Pan Bóg widzi. I teraz to jest bardzo istotne. Bo możemy powiedzieć, no to nie, skruszyłem się, bo teraz wersja skrucha równa się co ja robię. A Bóg mówi nie. To jest wersja czy Ty na mnie patrzysz, czy Ty chcesz mnie. Bo jak chcesz mnie i ręce wyciągasz do mnie, to musisz ręce puścić od zła. Tak? No bo nie da się dwie następne dziennie wynosić. I o to chodzi. Co to znaczy Grzech go puścił? Bo chwyciłem się Boga z całej siły. To prąd idzie, cyk cyk cyk, zło zostało pokopane i odpadło.

Speaker A:

Przynajmniej jest tak, że ja rzeczywiście chcę, bo to jest decyzja, to nie jest tak, że to się już wszystko zmieniło w moim życiu, że ja muszę najpierw ogarnąć siebie, nie ogarnąć wszystkie sprawy w swoim życiu, żeby przyjść do Boga. Ale to jest decyzja rzucenia się, jakby puszczenia się tego zła. Nieprzebaczenia czy jakiegoś trwania w jakimś grzechu i uchwycenia się Boga. Ale to nie musi wcale oznaczać, że w tym momencie ten problem został tak permanentnie na całe życie rozwiązany.

Speaker B:

A teraz ja bym zrobiła jeszcze jedną rzecz. Przerzuciłabym kolejność w Twojej wypowiedzi. Wszystko zależy od tego, że ja chwytam się Boga, a nie zastanawiam się czy puściłem zło. Chwytam się Boga, bo jak ja wrócę do zła, no to jest bagienko. Jak wsadzisz jedną nogę do bagna, jesteś pozamiatany, jesteś utopiony. Nie zastanawiam się czy puściłem. Chwytam Boga. Mówię Boże ratuj, tak ile mamy tych świadectw z różnych ludzi, którzy krzyknęli Boże ratuj, bo nic innego nie jestem w stanie. Co nie? I wtedy Pan Bóg może wejść. Bo Pan Bóg mówi, słuchaj, nie pchaj łap do zła. Nie zabieraj się za zło. Dlatego Pan Bóg mówi, to ja Ci powiem, czy to zło Cię trzyma, czy nie. Ja to wiem lepiej, bo Ty jak wrócisz, to jesteś przegrany. Dlatego ja Ci powiem, Ty trzymaj mnie, a ja Ci powiem jak jest za Twoimi plecami. Tylko jeśli pozwolisz. Oczywiście to nic na siłę. I ksiądz ma tę sytuację jakby pokazać takiemu delikwentowi, pokazać nam.

Speaker A:

No niesamowite.

Speaker B:

I wtedy ta spowiedź nie jest dentystą, co nie?

Speaker A:

No właśnie. Myślę, że wielu z nas to ma, że ta spowiedź to jest spotkanie z tym księdzem, który będzie decydować, będzie sądzić te moje grzechy i decydować odpuszcza czy nie odpuszcza. Niesamowite, bo to jest w ogóle temat na osobną rozmowę. My tu już nie będziemy tego dzisiaj zgłębiać, ale to jest w ogóle temat na rozmowę o sakramencie pokuty i tym autorytecie, tej sile, którą tu, w tym miejscu, w tej Ewangelii Jana w 23 wersecie 20 rozdziału Jezus daje Kościołowi.

Speaker B:

No a tak naprawdę to jest siła. Która nie jest dana Kościołowi, tylko którą Jezus jest. To jest to, co Jezus robi. W Kościele. Tak.

Speaker A:

Rozumiem.

Speaker B:

To nam pokazuje, że my jesteśmy permanentnie tylko odkrywcami. Że to nic nie jest zawłaszczone. Że to nie jest wersja, jak Jezus mówi czyńcie to na moją pamiątkę, dlatego że ja to zrobiłem i ja tego chcę. I jak Jezus mówi tutaj, tak powiecie, bo ja, bo ja widzę, że Jego to trzyma bądź Jego to odpuszcza. Dlatego weźmijcie ducha, bo bez ducha to będziesz plut od siebie. I teraz to co robi papież Franciszek to permanentnie uświadamia od kogo to zależy i kogo my mamy słuchać. I papież mówi uwaga, tak? Indywidualnie rozpatrywane sytuacje. Masz posłuchać Boga w tej sytuacji, w której są ludzie, a nie przykleić kartkę z penitencjarza im na plecach, żeby to zrobić.

Speaker A:

To jest pokusanie, już nie będziemy tego ciągnąć, bo ja bym tutaj od razu sobie chętnie porozmawiał o tym, jak mają rozpoznawać ducha ci, którzy go nie słuchali nigdy. Ale to zostawmy, nie dzisiaj, nie teraz, nie w tej rozwoje. Ale myślę, że to co odpowiedziałaś daje nam bardzo dużo do myślenia, co się naprawdę dzieje w spowiedzi i co powinno się dziać. Zatrzymajcie to, już nie będziemy tego rozwadniać. Mamy końcówkę Ewangelii i to wygląda tak. Wygląda to tak, jakby Jan nie mógł się zdecydować, jak zakończyć tę Ewangelię. Albo że ktoś mu dopisał końcówkę, mam na myśli XXI rozdział. Chciałem zapytać, jaka jest Twoja koncepcja w tej sprawie?

Speaker B:

Ja Ci tylko powiem, że jeśli chciałeś tu wylądować, to nawet tego nie otwierajmy.

Speaker A:

Dobrze. A wiesz co? To zawieśmy to w takim razie i to będzie nasza kolejna.

Speaker B:

Ja tylko wytłumaczę dlaczego. Tak mamy tutaj studnie. Studnie treści. I powstaje pytanie, czy to jest streszczenie? Czy to są dzieje apostolskie w wydaniu Jana? Czy to jest dopisane zakończenie? Ale wszystko się wskazuje, że raczej to są te dwie pierwsze, któraś z tych dwóch pierwszych wersji albo jeszcze coś trzeciego.

Speaker A:

No i na rozmowę na ten temat zapraszamy was już dzisiaj. Śledźcie nasz kanał Spiżarnia Wiary. Jeżeli jeszcze wam się zdarzyło nie zasubskrybować, zróbcie to właśnie teraz. A jeśli jesteście głodni treści przekazywanych przez siostrę Joannę, zapraszamy na youmygod.pl. Mnóstwo gęstego, samego gęstego na temat Biblii, na temat konkretnych ksiąg, języków biblijnych. Tu się można również uczyć języków biblijnych bezpośrednio z siostry Joanny. Naprawdę mnóstwo ciekawych treści. Także tutaj też zapraszamy. Joanna, bardzo Ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę, która jest zawieszona. I 21 rozdział Jana w naszym następnym przed nami. Dzięki piękne.

Speaker B:

Dzięki Przemu. Bogu chwała.

💥 Na czym polega władza odpuszczania grzechów i co - wg Biblii - dzieje się podczas spowiedzi? 💥 Czy apostołowie wierzyli w boskość Jezusa? 💥 Kiedy naprawdę miało miejsce zesłanie Ducha Świętego? 💥 Jak działa Trójca Święta i gdzie przebywa Jezus po zesłaniu Ducha Świętego?

Na te pytania w rozmowie z Przemkiem Krawczakiem odpowie s. dr hab. Joanna Nowińska, biblistka i prawdziwa pasjonatka spotykania się z Bogiem w Jego Słowie.


Napisz do nas! Wesprzyj nas!


Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie

Find out more at https://koinonia.pinecast.co