Pięć języków miłości rodzicielskiej
Klub Rodzica z Iwoną Podlasińską

Transcript
Bardzo dziękuję za przywitanie. To ja chciałam przywitać Was wszystkich. Ja przygotowałam ten temat w kontekście jak okazywać miłość dziecku. Bo jesteśmy na klubie rodzica i w tym aspekcie będziemy się tym zajmować. Ale to wszystko, co powiem w kontekście rodzic-dziecko, można zastosować w każdej innej relacji. Także jeżeli nawet ktoś jest tutaj, kto nie jest rodzicem, też bierzcie ile możecie i przeanalizujcie w kontekście swoim, jak również osób, które są obok was, ten temat. A teraz tak naprawdę o co chodzi z tą miłością? Jak każdy z nas chciałby być kochany, chcielibyście? Tak. A czy wiecie jak to zrobić, żeby czuć się kochanym? Tu takie głosy są, słyszę, żeby kochać. Czyli samemu okazywać miłość. Zaraz wrócę do tego tematu, czym jest ta miłość, bo to nie jest takie proste, szczególnie w języku polskim, jak się zaraz okaże. Natomiast zadajcie sobie teraz takie pytanie, to już kieruję do rodziców, ale Wy, którzy nie jesteście rodzicami, a tu dzisiaj się znaleźliście, to zadajcie sobie pytanie w kontekście osób, które są blisko Was. Czy Twoje dziecko czuje się kochane? Jak myślisz? Czy w ogóle zadawałeś sobie kiedyś takie pytanie? No bo przecież, tak? Jak się może nie czuć kochany? Przecież ja mu co? Zarabiam pieniądze, gotuję, dostarczam wszystkich rzeczy, które potrzebuję, ma fajny tornister, śniadaniówkę jaką chce, nie? Ubrane jest w rzeczy markowe albo tam coś, nie? Tak wiecie, mówię o nastolatkach już. Ma najnowszego iPhona. I co? Czuje się kochany, czy nie? Zawsze? Jak myślicie? Różnie może być. Czyli to nie jest takie oczywiste, że jeżeli my będziemy się starać kochać tą osobę albo np. zabierasz to dziecko, nie wiem, na lody, chcesz spędzić z nim czas, idziecie do kina, wybieracie się na jakąś fajną wycieczkę, nie? Kupujesz mu różne rzeczy. Pytanie. Zawsze widzisz, że czuje się kochane? No nie zawsze, prawda? Przynajmniej ja mam dwie córki. Mamy dorosłe te córki, ale mamy też tą wnuczkę dwuletnią. Jeszcze cofam się pamięcią do tego czasu, kiedy nasze dzieci tam rosły. Też widziałam, że nie zawsze tak było, że one czuły się kochane. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego to jest takie ważne, by dziecko czuło się kochane, żeby wiedziało, że jest kochane? Dlatego, że jeżeli będzie czuło się kochane, będzie mogło wyrosnąć na bezinteresownego, kochającego i odpowiedzialnego dorosłego. Rozumiecie? Że jeżeli nie będzie odczuwało miłości, nie będzie czuło się kochane. Miłość jest, odczucie miłości jest podstawową potrzebą każdego człowieka. Jeżeli nie będzie czuło się kochane to dziecko będzie miało dużą trudność w tym, żeby wyrosnąć na bezinteresownego, kochającego i odpowiedzialnego człowieka. Co trzeba robić, żeby tak było? Co trzeba robić? Jest coś takiego w nas, w każdym z nas, co wiele lat temu, bo mam książki z lat dziewięćdziesiątych, których autorem jest Roskambell. To są książki, które kupiłam w dziewięćdziesiątym, wydane były w dziewięćdziesiątym, 1990 roku, pod tytułem Twoje dziecko potrzebuje Ciebie, Twój nastolatek potrzebuje Ciebie. I w obu tych książkach Roskambell użył takiego sformułowania, emocjonalny zbiornik. Co to jest zbiornik? Do czego służy zbiornik? Do zbierania, tak? Jak sama nazwa wskazuje. Do przetrzymywania, super. Do czego jeszcze? Gromadzenia, tak? Czyli przygarniania, tak? Ten zbiornik. I teraz z czym wam się kojarzy zbiornik? No pierwsze skojarzenie. Słowo zbiornik, z czym się kojarzy? Woda. Co jeszcze? Naczynie. A są tu kierowcy? Super, tak? Paliwo, czyli... Zobaczcie, a my tutaj mówimy o jakim zbiorniku? O zbiorniku emocjonalnym. Zobaczcie, pokazałam na tym slajdzie dzieci. Po jednej stronie mamy dzieci, które... Coś nam sygnalizują. Widać taką złość tam, krzyk. Takie mamy obrazki. Po drugiej dzieci uśmiechnięte. No nie muszę chyba tłumaczyć. Tu zbiornik już jest na wyczerpaniu. Tutaj ten zbiornik jest wypełniony. Czyli co mowa ciała tego dziecka, to jak się zachowuje? Mówi nam, czy jest to paliwo do tego, żeby się rozwijać, spełniać, nie wiem, to co powinienem w życiu, tak? Czy nie? Dlatego ta szklanka po środku, do której leje się woda. I teraz tak, czy to tak jest, że ten zbiornik da się raz napełnić i koniec? Tak, bo się z niego czerpie i trzeba go ciągle napełniać, uzupełniać, tak samo jak bak z benzyną. Czy, powiedzmy, patrząc na elektryki, trzeba doładowanie zrobić. bo się daleko nie zajedzie, jeżeli nie mamy tego doładowania. Więc pamiętajmy, rzucam takie słowo, żeby już gdzieś tam w Waszej głowie zaistniało pojęcie na pełnianie emocjonalnego zbiornika. Co to jest odnośnie zbiornika emocjonalnego? To miejsce uczuciowej siły, która daje napęd w trudnych chwilach dzieciństwa i dorastania. Jeżeli ja mówię takie stwierdzenie, to tutaj na sali, oprócz tam małego, który wyszedł, mamy samych dorosłych. Jak wy myślicie o swoim dzieciństwie? Jako o okresie, które było przyjazne, czy tak nie bardzo? Tak ogólnie. Przyjazne, nie? A jak myślą o tym dzieci? Wiecie co? Ja pracuję na co dzień z dziećmi i chcę wam powiedzieć, że każde z tych dzieci codziennie ma taką górę problemów. z perspektywy człowieka dorosłego, to nie widzimy tego, że to są problemy, a dla tego dziecka to jest naprawdę ogromny problem. Ja nie zapomnę sytuacji, kiedy moja córka przez jakiś tam czas przychodziła bardzo smutna do domu i dopiero, nie wiem, po dwóch tygodniach dowiedziałam się i nie miała zjedzonego śniadania w szkole, w pierwszej klasie, bo to się okazało, że nie miała śniadaniówki z modną na tamten czas Hello Kitty. I się wstydziła wyjąć inną śniadaniówkę, bo wszystkie dziewczynki miały z Hello Kitty. I dla niej to był problem taki, że zobaczcie, do czego dochodziło, że nie jadła śniadania. Potem była rozproszona, no bo była głodna. I dla nas Hello Kitty, czy nie Hello Kitty głodny, biorę kanapkę, nie? A dla takiego dziecka ma to ogromne znaczenie. Dlatego też, patrząc oczami dziecka, to troszkę inaczej wygląda. Rodzice, najbliższe otoczenie, wujkowie, dziadkowie, babcie, to te osoby są wręcz, tak powiem, odpowiedzialne za napełnianie tego zbiornika emocjonalnego dziecka. Jest takie indiajskie przysłowie, które mówi, że aby wychować jedno dziecko, potrzebna jest cała wioska. Rozumiecie? Cała wioska. Jedno dziecko. Dlatego im więcej jest tych cioć, babć, wujków obok rodziców, to tym lepiej. Każde dziecko ma inne potrzeby. I obecne czasy dają wiele wyzwań dla tych dzieci. Bardzo wiele. Za chwilę o nich powiem. Ale to, na czym się dzisiaj chcę skupić, to właśnie na tym, żeby dzieci osiągały pełen potencjał swoich życiowych możliwości, to podstawą jest to, żeby miały pełny ten zbiornik emocjonalny. I kiedy się to dzieje, że ten zbiornik się napełnia? Wtedy, kiedy rozmawiamy z dzieckiem jego językiem miłości. to już pewnie się domyślacie, że są różne te języki, prawda? Bo jeżeli mówię jego językiem, no to pewnie są różne. Już tu niektórzy wiedzą jakie są, ale niektórzy dopiero się dowiedzą. I teraz, kiedy czuje się kochane, o wiele łatwiej jest sprawić, by było tak zwane grzeczne, czyli zdyscyplinowane, aby spełniało swoje powołanie życiowe, tak żeby je odczytało najpierw, żeby po prostu było szczęśliwe. To napełnianie tego zbiornika emocjonalnego jest tutaj decydujące. A jakie mamy czasy teraz? Jakie wyzwania? Nie zdziwię Was zapewne, że na pierwszym miejscu napisałam co? Media. I teraz gdybym zapytała, ktoś tu się zgłosił, że ma takie dzieci powiedzmy nastoletnie, prawda? To ja zapytam tych rodziców. Czy Wy wiecie, gdzie teraz są Wasze dzieci? Tak? A gdzie są? U dziadków. A Wasze też u dziadków? A ja bym nie była taka pewna, że oni tam są. A wiecie dlaczego? A mają komórkę ze sobą? To już się tata postarał o to. Mamy nadzieję, że odcięty internet i czyta książkę. Miejmy nadzieję, że tak jest, ale prawda jest taka, że jeżeli mają w ręku smartfona i jakikolwiek dostęp do internetu, to wcale nie muszą być w tym miejscu, co wam się wydaje, że są. Więc trochę taki niepokój Was tutaj zasiewam w tej chwili, świadomie to robię. Powiem Wam tak, jeżeli mają zbiornik emocjonalny pełen, będą tam, gdzie Wy myślicie, że są. Ale jeżeli ten zbiornik emocjonalny będzie pusty, będą szukać napełnienia. wcale niekoniecznie w tej książce. Więc tu musimy bardzo mocno na to zwracać uwagę, ponieważ nie jest to temat o mediach, więc parkuję, wiemy o co chodzi. Kolejne wyzwanie to, zahaczę trochę o media jeszcze, co jest takiego modne wśród młodych ludzi teraz? Eksponowanie siebie w mediach społecznościowych. Co to powoduje? Dlaczego te osoby to robią? Tak. Chcą dostać lajka. Dokładnie. Jaką to postawę w nich kształtuje? Były badania psychologiczne zrobione, że coraz więcej młodych ludzi albo jest w depresji, albo staje się narcyzami. Że jest taka polaryzacja mocna. Jeżeli nie jestem za uważony, to idę na strony, gdzie mówią mi, dobra, bądź taki dekadencki i nie wiem, zrób sobie challenge. Dzisiaj wszyscy, nie wiem, piją do Mestosa. I nie żartuję. Dlatego trzeba mocno tutaj uważać, prawda, co się pojawia, co nakręca dopaminę wielu dzisiaj. Co? Przemoc. Jeżeli nawet porozmawiacie z osobami dorosłymi, jeżeli w wiadomościach nie zadziała się żadna tragedia, to były nudne wiadomości. Mówi starszy pan, lat 70 plus. Brak nadziei często. I z tym trzeba się mierzyć. Mierzą się i rodzice, ale pamiętajcie, mierzą się też te dzieci. Coraz mniejszy wpływ jest w wartości, bo coraz mniej powszechna jest, co znajomość Biblii. W ostatniej adhortacji papież Leon napisał o tym, że ludzie nie czytają Biblii. On napisał nie czytają, a gdzie jest odczytania do życia? W tym, nie? Przepaść. Czyli te wartości nie są w tej chwili tak bardzo powszechne. Tradycja rodzinna zanika. Dlaczego? Ile jest takich miejsc, jakbym Was tu zapytała, gdzie żyjecie w rodzinach wielopokoleniowych blisko siebie? Dzieci gdzieś tam są same, rodzice są daleko. Jak ja na przykład proszę, żeby do gabinetu przyszli rodzice sami, bo potrzebuję z nimi porozmawiać, to jest wielki problem z kim zostawić dziecko, bo dziadkowie są w oddaleniu, nie wiem, 30, znaczy 30 to jeszcze można, ale 300-500 kilometrów, tak? Bo rodzice wyjechali jako młodzi tam do miasta i nie ma blisko dziadków. Więc jest pewna trudność, a przy tym zabieganie rodziców, zmęczenie, wymagania w pracy. Jeżeli ktoś pracuje w korporacji, to wie, że ciągle musi być na full time. Więc to są te zagrożenia, z którymi w obecnych czasach musimy się mierzyć. Ale słuchajcie, jest nadzieja wielka. To nie jest tak, że chcę Wam powiedzieć, że jest beznadziejnie i koniec. Nie. Dlatego, że każdy z nas tak został stworzony do czego? Żeby doświadczać tej miłości, ale też żeby kochać. I ponieważ jest w nas tak wielkie pragnienie tej miłości, to dlatego mimo tych różnych trudności jesteśmy w stanie dostrzec te obszary, gdzie możemy doświadczyć tej miłości i poznać te języki miłości, jak również kochać. W przypadku dzieci, jeszcze na jedną rzecz, zanim przejdę do języków miłości, zwrócę uwagę, że ta miłość wobec dziecka będzie skuteczna i będzie wypełniała całą przestrzeń lepiej niż Instagram, Facebook i wszystkie inne. Co tam jeszcze? Podrzuć mi tutaj. i TikToki i tak dalej, te wszystkie media społecznościowe. Jeżeli dzieci, bo dla was rodziców nawet ma tam 17 lat, to dalej jest dziecko, doświadczy miłości bezwarunkowej. Co to oznacza? Czyli otrzyma miłość bez stawiania mu jakichkolwiek warunków. Czyli jeżeli nawet znajdziesz rozrzucone po całym domu ubrania, tak? Jeżeli, nie wiem, wchodzisz do, jak to było powiedziane, że wchodzisz do pokoju nastolatka, to tak jak do Ikei, nie? Dlaczego? Bo miałeś wejść, tylko tam mu coś powiedzieć, a wychodzisz z tacą kubków z tygodnia, całego, jakiś tam naczyń, tak? No bo nie było czasu tego odnieść do kuchni. Ale mimo to, dasz mu odczuć, że go kochasz, Zobaczysz, że przyjdzie do ciebie do tej kuchni i być może pomoże ci włożyć do zmywarki albo pozmywać. Bo każdy z nas, słuchajcie, potrzebuje czuć się kochanym. Teraz powiem taki flesz z naszego gabinetu. Słuchajcie, my robimy terapię, bo pracuję razem z moim mężem tam w gabinecie. Robimy terapie, które, jak to terapie, niekoniecznie są miłe w odczuciu dla dzieci. Nie katujemy tamtych dzieci, nie martwcie się, ale jeżeli ktoś ma jakąś tam nadwrażliwość, to nie jest dla niego przyjemne, nawet najlepszy dla kogoś innego dotyk. A ja muszę zrobić jakiś masaż, czy coś tam z ciałem, jakieś stymulacje i niekoniecznie to lubią. Natomiast kiedy ja, czy mój mąż, damy tym dzieciom, czy tym nastolatkom pełną naszą uwagę. Słuchajcie, jakich ja opowieści się nasłucham. Ze szkoły, a kolega, nie wiem, tam o grach mi opowiadają. O całym swoim życiu. I ja potem rozmawiam z rodzicem i słuchajcie, rodzice co najmniej połowy rzeczy nie wiedzą. Dałam im przestrzeń. Co im dałam? Ukierunkowaną uwagę. Byłam z nimi, tak? Ja przy okazji robię swoje rzeczy, nie? A tutaj on mi opowiada o tym, co przeżywa. I to jest podstawa, to jest baza, do tego bezpiecznie się poczuł. Z młodszym dzieckiem umawiam się, nie? Dobrze, słuchaj, to fajnie, pobawimy się w to, co będziesz chciał, ale ja tutaj muszę, taki tam, wiesz, lisek przejdzie drogą, nie? Coś tam, mówię o masażu buzi teraz, taki specjalistyczny sposób. I udaje się. Ale on wie, że spotyka się z akceptacją tego, jaki jest, z czym przychodzi, a przede wszystkim z wysłuchaniem. I teraz powiem Wam kilka prawd odnoszących się do dzieci. To przede wszystkim musimy, jak nawet czasami, to mówię szczególnie do rodziców, wkurzają Was te Wasze dzieci, to pomyślcie sobie, one są tylko dziećmi, tak? Są dziećmi. I w związku z tym będą skłonne zachowywać się jak dzieci. A dziecięce zachowania często niestety nie są przyjemne dla otoczenia. I to są fakty, to co teraz mówię to są fakty. Co to znaczy nie są przyjemne? No na przykład my teraz przeżywamy bunt niespełna dwuletniej naszej Tosi. Spieszymy się, musimy gdzieś szybko wyjść. A Tośka mówi, nie będę się ubierać. Nie. I zaprze się. I się schowa pod łóżką na przykład. I weź ją stamtąd wyjmij. A masz czas ograniczony. Wyobrażacie sobie, rano do pracy, do korporacji lecisz, a taki dwulatek czy trzylatek masz go odprowadzić do żłobka czy przedszkola. No już kierownik ci powie, no już piąty raz się pan spóźnił w tym tygodniu, panie Kowalski. Czuję Cię temat, nie? I masz go kochać, tego malucha. Ale jest dobra wiadomość, wiecie jaka? Że te dzieci kiedyś w końcu dorosną i przestaną się tak zachowywać. I my jako rodzice, i tu rodzice tych starszych, potwierdzacie to, że ten bunt dwu, trzy latków minął. Już teraz będą inne problemy oczywiście, ale już nie musicie ich wyciągać z podłóżka, czy gdzieś tam. I teraz tak, jeżeli rodzice kochają tylko grzeczne dzieci, to pamiętajcie, to jest miłość warunkowa. Tak kocha świat. Jeżeli dostanę ileś lajków, to znaczy, że jestem kochany. To znaczy, że mnie lubią. A jeżeli ich nie dostanę, to co? No to jestem bezwartościomy. Czujecie? Miłość bez warunków. Czyli kocham Cię mimo wszystko, a kocham Cię, bo jesteś taki czy inny. i żeby dzieci czuły się prawdziwe, prawdziwie kochane, ta miłość musi być bezwarunkowa. Ich rozwój i zachowanie zależy nie tylko od nich, ale także od rodziców i najbliższego otoczenia, od tego co usłyszą. Jeżeli rodzice kochają swoje dzieci, gdy spełniają ich oczekiwania, to wtedy te dzieci będą mieć niską samoocenę i nie będą zadowolone, będą pełne gniewu. Natomiast dzieci kochane bezwarunkowo, wchodząc w wiek dojrzewania, lepiej panują nad swoimi emocjami takimi jak niepokój, czy jakieś na przykład ryzykowne zachowania. Bo wiemy, że wtedy grupa rówieśnicza odgrywa bardzo ważną rolę i tam różne pomysły będą. Jeżeli dziecko w tym wczesnym okresie czuło się kochane bezwarunkowo, czyli Podam Wam przykład z rodziny naszego przyjaciela. On ma trzech chłopaków. Jeszcze jak powiedzmy tych dwóch, tam jest między nimi dwa lata różnicy, ale tak powiedzmy półtora roku faktycznie. I jeden z nich miał tam duże problemy w szkole. Coś tam narozrabiał i tata się dowiedział od tego drugiego syna, że coś tam było na rzeczy, ale czekał. Czekał cierpliwie. Tamten starszy, który narozrabiał, tak jakoś pięć razy wstawał z tego łóżka, a to siku, a to coś napić do kuchni, a tata cierpliwie czekał, czy przyjdzie porozmawiać. I przyszedł. I tata Porozmawiał z nim, sprawę poszedł, załatwił. Rozumiecie? Ale tam w tej rodzinie panowała taka miłość, że ten syn miał odwagę przyjść do tego ojca. Nie było mu łatwo. Natomiast zdobył się na to. Dzisiaj jest młodym człowiekiem, rok czasu po ślubie, bardzo odpowiedzialnym, prowadzącym różne obozy dla dzieci, sam zaczyna swoją drogę zawodową. Widzimy jak to, że mógł przyjść do rodzica, który na niego nie nakrzyczał, który razem z nim znalazł rozwiązanie tej sytuacji, kształtowało charakter tego człowieka. Czyli co? Miłość bez warunków. Oczywiście, że zachowania dzieci zależą od ich wieku. I inaczej będziemy patrzeć na zachowania małych dzieci, inaczej będziemy tutaj obcować nastolatkami. Ale pamiętajmy, że te nastolatki, mimo tego, że wyglądają i często zachowują się jak dorośli, Nie są dorosłymi. I cały czas, do tego osiemnastego roku życia, my jako rodzice mamy obowiązek im towarzyszyć. Oczywiście też zwracam uwagę na taką rzecz, że rodzic musi rosnąć razem z dzieckiem. Czyli traktowanie dziecka powiedzmy takiego 2-3 letniego, 4-5 będzie inne niż, czy nawet rozmowa z takim dzieckiem, niż z takim 12-13 latkiem, czy 15-16. Więc też my musimy swoje zachowania tutaj kształtować i zmieniać. Przyjrzyjmy się jeszcze dziecięcym zachowaniom. Pozwoliłam sobie tutaj pokazać Wam taki wykres według Jeffera Junga, który ilustruje taką prawidłowość, że za pewnymi zachowaniami dzieci kryją się ich niezaspokojone potrzeby. I to, co my widzimy, te zachowania, to jest tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Czyli chcę, żebyście wszyscy, którzy tu jesteście dzisiaj, wyszli z przeświadczeniem, że jak myślicie, że dziecko się niewłaściwie zachowuje, to nie to, że dziecko jest niegrzeczne. Tylko popatrz na to dziecko, czy ono ma zaspokojone potrzeby, swoje potrzeby. Czyli czy czuje się kochane. I teraz jakie to są potrzeby? Bezpieczeństwa, kontaktu z innymi, czyli potrzebę więzi, bardzo ważna w przypadku dzieci. Zresztą każdego, ale dzieci szczególnie. Potrzeby autonomii, poczucia własnej wartości, autorefleksji. Zwracam na to uwagę, podkreślam to, bo dzisiaj w pędzącym świecie mało kto zastanawia się nad sobą, ma ten czas, taką przestrzeń, żeby przemyśleć co zrobiłem, jakie były tego konsekwencje. I potrzebę też, słuchajcie, dzieci mają realnych ograniczeń, czyli stawiania im granic. Jak kocham, to nie znaczy, że na wszystko pozwalam. Też umiem postawić granice. A jakie zachowania możemy obserwować? Może być radość, ale też może być bunt. Może być płacz, może być smutek, złość. Nawet dzieci potrafią gryźć, szczypać, bić, pluć, te młodsze. Jeżeli tak się dziecko zachowuje, zobacz, przyjrzyj się, popatrz z perspektywy, czy ono ma zaspokojoną potrzebę. Przyjrzyj swój kalendarz, ile czasu z nim spędziłeś ostatnio. Ile czasu spędziłeś nie na zasadzie rozliczenia czy lekcje odrobione, pokój posprzątany, I co się dowiedziałeś? Czego się dowiedziałeś od niego? Czym on żyje w ostatnim czasie? Zagrałeś z nim w grę? W którą gra? Dowiedziałeś się na którym poziomie jest? Jeżeli to zrobiłeś, a on się dalej tak zachowuje, to idziemy dalej, głębiej. Może potrzebujesz później do specjalisty jakiegoś, który pomoże ci zobaczyć, gdzie jest ta przestrzeń niezaopiekowana. Nie ma niegrzecznych dzieci. Naprawdę uwierzcie mi, ja mam lata pracy z dziećmi. I jeżeli było dziecko, które nie spełniało jakichś pewnych norm zachowania, jak się przyjrzeliśmy bliżej sprawie okazywało się, że jakieś potrzeby tego dziecka były niezaspokojone. I teraz co może zaspokoić wszystko? Wracamy do naszego słowa. Miłość. Ale żeby nie było tak łatwo. Mamy tą miłość, wiadomo, pierwszą w rodzinie. Tak powinno być. Nie zawsze tak jest, ale przyjmijmy na razie ten obrazek idealny. To chcę wam powiedzieć, że już na samym początku nie jest wcale łatwo, bo miłość to bardzo dezorientujące słowo. Powiedzcie mi, patrzcie, pokażę wam pewien obrazek. Nie, może najpierw to. Dobrze. Jest taka rzecz. Mężczyzna zdradza swoją żonę i nazywa to miłością. Zakochałem się przecież, nie? Mam prawo. On czuje, że kocha, a ksiądz nazwie to grzechem. No to miłość czy nie miłość? Czy wręcz grzech? Żona alkoholika sprząta po jego ekscesach i nazywa to miłością, lecz psychoterapeuta uzna to za przejaw współuzależnienia. Rodzice spełniają wszelkie zachcianki dziecka i tłumaczą to miłością, lecz pedagog nazwie to błędem wychowawczym. Widzicie, jak już zamieszanie się wprowadza? Gdzie jest ta miłość tam? Powiedziałam, miłość bez warunków, tak? On jest tam, warunków przyjdzie, nie wiem, pijany, a ja będę tam to kryć, bo go kocham. Dobrze robię? Spełnię zachcianki wszystkie dziecka. Kupię mu wszystko, co chcę w sklepie. Dobrze zrobię? No właśnie. Czyli na czym to polega? I teraz patrzcie jeszcze dalej. Dlaczego tyle jest zamieszania z tym słowem? Ponieważ w języku polskim mamy tylko jedno słowo na określenie takich uczuć jak. Kocham dziewczynę, kocham chłopaka. Kocham dziecko. Kocham kota. Kocham jeść pączki. Kocham jeść pieczone kurczaki, albo pizzy, albo nutelle. Kocham pływać. Kocham robić zakupy. I mogę jeszcze wiele rzeczy kochać. Tak? Mówimy tak czy nie? Mówimy. W języku polskim słowo kocham w pewnym sensie jest niedookreślone. I teraz jak sobie z tym poradzić? Czyli na czym tak naprawdę polega ta miłość? I teraz tak. Co to jest miłość? Miłość przede wszystkim jest emocją, ale przede wszystkim decyzją. A jeżeli emocją, uczuciem, to takim, który nie ma cech obsesji. Łączy w sobie rozum i uczucia. Czyli musi być ten balans. Kiedy karcę swoje dziecko za rozrzucone skarpetki, a kiedy wiem, że miało ciężki dzień i pozbieram je za niego albo razem je pozbieram. Rozumiecie? Uczucia. Rozum. Opiera się na akcie woli, czyli świadomie podejmuje decyzję, że chce Ciebie kochać. Bez względu na to, co się wydarza. Bo nie będzie zawsze przyjemnie. Ani w związku, mówię tutaj o związku małżeńskim, ani też w relacji rodzicy dziecko. Nie będzie zawsze przyjemnie. Rodzice to wiedzą. podejmuje decyzję, akt woli. I na pewno miłość wymaga dyscypliny. To oznacza, że wymaga dyscypliny z dwóch stron. Z jednej strony wymaga dyscypliny od tego, kto podjął tą decyzję, bo czasami chcemy odpuścić, ale też bądźmy miłosierni dla siebie. To jeszcze powiem potem. Natomiast też stawia granice dzieciom. Jest świadoma potrzeby osobistego rozwoju, i tej osoby, którą kochamy, ale też nie zapomina o sobie. Czyli jeżeli rodzic bez przerwy jest tylko z tym dzieckiem, potrzebuje wyjść z tego układu i odpocząć. Czyli potrzebuje zostawić to dziecko. Z osobą oczywiście, albo z drugim rodzicem, albo z kimś, do kogo ma zaufanie. Czyli jest potrzeba też takiego zadbania o siebie. I bardzo ważna rzecz, którą trzeba w sobie pielęgnować, a nie jest to łatwe, mianowicie umie wybaczać. Przebaczenie. I tutaj ile razy? Zawsze. Zawsze. I pamiętajcie, tu się budują prawdziwe relacje. Czy w związku kobiety-mężczyzny, czy w jakiejś tam grupie. Jeżeli umiemy sobie wybaczyć, to wtedy budujemy na solidnym, bardzo solidnym fundamencie. Jak okazywać tą miłość, by Twoje dziecko czuło się kochane? Co warto wiedzieć? To swoje wystąpienie oparłam na książce Gary'ego Hauptmanna, Pięć Języków Miłości. Ona teraz jest w takiej wersji. Kiedyś, jak ja ją czytałam, też lata 90, ubiegłego wieku, jak to brzmi strasznie, Nazywały się to sztuka wyrażenia miłości w małżeństwie. Teraz jest w takiej szacie graficznej. Nawet tutaj, jeżeli ktoś miałby trudność, bo tu jest dużo druku, to jest też taka pięć języków miłości dla mężczyzn, więcej obrazków także i instrukcji takich powiedzmy w tabelkach. I właśnie ten Gary Haupman, który od ponad 30 lat udziela porad małżeńskich i rodzicielskich. zauważył, że istnieje kilka języków miłości takich podstawowych, czyli sposobów, w jakich ludzie okazują i interpretują miłość. 5. Natomiast wiecie co? Problem polega na tym, że nawet jak znamy te języki, to rzadko bliscy sobie ludzie posługują się tym samym językiem miłości. I nawet robiono badania wśród małżonków, że dobieramy się przeciwnymi typami temperamentów, to podobnie innymi zupełnie językami miłości jako podstawowymi. I teraz o co chodzi? Jeżeli chcemy skutecznie okazywać swoje uczucia, musimy być gotowi poznać podstawowy język miłości naszego dziecka bądź współmałżonka. Trzeba się go po prostu nauczyć. I jeżeli mówimy o dzieciach, to absolutnie pierwszym językiem miłości, o którym chcę powiedzieć, to jest jaki? Dotyk. Dlaczego dotyk? Bo zobaczcie, takie dziecko jak przychodzi na świat, maleńkie, to czego doświadcza? Dotyku. Pierwsza rzecz i bardzo ważna, zobaczcie jak w ogóle dla naszego funkcjonowania w życiu, teraz Wam powiem jako neurologopeda, jak ważny jest ten dotyk, to nie jest przypadek, że rodzimy się w sposób naturalny przechodząc przez kadał rodnej szyjki macicy. nie przez cesarskie cięcie, nie rozcinają nam brzuch, wyjmują. To nie jest naturalna droga przyjścia na świat. Dlaczego to jest takie ważne? Bo w momencie docisku na główkę dziecka i przejścia całego ciała przez kanał rodny szyjki macicy, zostają aktywowane połączenia neuronalne w mózgu, żeby dziecko dalej na świecie mogło się prawidłowo rozwijać. Jeżeli tego nie ma, trzeba się przyglądać temu dziecku. Wszystkie dzieci po cesarskich cięciach powinny być dobrze oglądane przez specjalistów i tak ponad 90% z nich potrzebuje wspomagania w rozwoju. Wiecie, jak ważny jest pierwszy moment. Potem różne są problemy. To już teraz zostawiam. To nie ten temat. Tylko chcę pokazać, jak ten dotyk, to był bardzo silny dotyk. Dotyk taki wiecie, co to dotyk, dociśnięcie. W ogóle mam taką prośbę, jak siedzicie obok siebie, dotknijcie się tam, chwyćcie się jakoś za rękę. No i co czujecie? Inny ten dotyk, nie? Tak? Chwyciliście się? No, ktoś mówi mocno mnie ściska, no. I teraz widzicie, każdy z nas potrzebuje czego innego dotyku. Każdy z nas czego innego potrzebuje. To może być zależne od czego? Od naszego czucia. Czucia głębokiego. Ale może być zależne też od dnia, w którym jesteśmy. Od wielu czynników. Niemniej jednak każdy potrzebuje tego. I teraz tak, jak jest dziecko małe, To, chociażby sama pielęgnacja, przytulenie, kołyszemy, te dzieci się uspokajają, jak czują bliskość. Wiemy dlaczego tak jest, bo było 9 miesięcy w łonie mamy, słyszało bicie serca, tak? To wszystko jest ważne, więc zwykle, jeżeli jest sytuacja normatywna, to to dziecko jest tulone. No te dzieci właśnie, zobaczcie w inkubatorach na przykład, które gdzieś tam miały jakieś problemy okołoporodowe. Co się teraz robi? Wpuszcza się mamy na oddział i żeby ta mama chociaż rękę potrzymała na tym dziecku. To jest potrzebne, ponieważ mamy pamięć mięśniową, pamięć komórki i to dziecko pamięta, co się dzieje. Osoby, które mają jakieś zaburzenia, na przykład autystyczne, to czego nie lubią? Dotyku. Widzicie to? Więc ten dotyk, żeby prawidłowo funkcjonować, rozwijać się jest konieczny. I jest pierwszym językiem i tak naprawdę do zastosowania od razu. Ale uwaga, tak jak ten maluch, ten dotyk przyjmuje bez warunków i tego bardzo potrzebuje, tak już nastolatek chce, żeby go tam ściskać publicznie. Niekoniecznie, prawda? Ale co można zrobić? Jak rodzic może dać mu poznać, że jest z nim też w fazie tego dotyku? W jaki sposób? Na przykład co? Macie jakieś pomysły? O, to już idziemy grubo, masaż pleców. Ale no jak lubi, nie ma sprawy. Dokładnie, przybić piątkę. Jakiś tam żółwik, nie? Poklepać po plecach. Zrobić jakąś, nie wiem, w grupie młodzieży zabawę taką, że gdzieś tam, nie wiem, spotykają się dwie dłonie, dwa kolanka, już jest ten dotyk. Wiecie, że w grupach młodzieżowych, jak ja robiłam takie zabawy z dotykiem, to były najulubniejsze zabawy nastolatków. Także takich 12-13 o takich myślę. Potem jak rozmawialiśmy okazywało się, że oni tego potrzebują, ale się wstydzą, nie wiedzą jak. Tu jest jeszcze taka kwestia jak dorasta dziewczynka, jeżeli jest tata i dziewczynka w domu. no to tata w pewnym momencie widzi pojawiające się cechy dojrzewania u tej dziewczynki. I co? I może zrobić krok w tył. No bo jak tu się staje kobietą, jak tu przytulić? Nic bardziej błędnego. Trzeba nauczyć się przytulać tą właśnie dorastającą dziewczynę w odpowiedni sposób, ponieważ tato daje jej prawdziwy łowy wzorzec potem przytulania przez jej życiowego partnera, tak? Więc tu też warto to wypracować na ile ona pozwoli. W każdym bądź razie na pewno nie odcinać się, że od dzisiaj to ja Cię nie dotykam, bo Tobie już urosły piersi i ja teraz nie wiem w ogóle jak do Ciebie podejść. Przedtem tulił mnie i nagle przestał. Wiecie jak ona to odczuwa? że nagle skończyła się miłość taty do mnie. Więc zwracam uwagę na taki moment, to też taka rozmowa gabinetowa, prawda? Więc przytulajmy zawsze, ale szczególnie kiedy. Kiedy na przykład dziecko płacze, kiedy coś narozrabiało, dajmy mu odczucie, że jesteśmy z nim. Możesz mu dać reprymendę słowną, ale go przytul. Daj mu to odczuć. Kolejny język miłości to afirmacja. Co to jest afirmacja? Afirmacja to słowa, które mają z reguły zabarwienie uczuciowe. I teraz wam podam kilka takich przykładów tych słów afirmujących. Ale zanim to powiem, to przyjmijcie to jako pewnik, że dzieci, szczególnie takie dzieci młodsze uważają, że jeżeli my coś mówimy, to głęboko wierzymy w to, co mówimy. Jeżeli mówisz dziecku słowa, które nie są afirmujące, pamiętaj, że ono wierzy, że ty to co mówisz, to wiesz co mówisz. Teraz przechodzę już do afirmacji. Są to słowa wyrażające uczucia i są wyrazem docenienia dziecka za to, że jest i za to kim jest, czyli za cechy jego charakteru i zdolności, które określają osobowość dziecka. Oczywiście jest tu też w tej afirmacji chwalenie dziecka za to, co zrobiło, ale chodzi o to, żeby nie chwalić za wszystko. i nie nadmiernie, tylko za coś konkretnego, co naprawdę jest osiągnięciem. Jest taka metoda, żeby nagrody materialne, które dajemy dzieciom, zamieniać na pochwały. Nagrody zamieniać na pochwały. Ważne są też słowa zachęty. Zachęcanie oznacza wzbudzanie chęci. Czyli wyrabiamy w ten sposób w dzieciach odwagę do podejmowania prób zrobienia czegoś więcej. Uda Ci się. On się zastanawia, czy podejść do tego, tam w naszym województwie jest taki konkurs w Dolnym Śląsku, w tej chwili eliminacje, bo tam mają dodatkowe punkty potem do szkoły wymarzonej. I taki chłopak u mnie wczoraj w gabinecie, no mamo, nie wiem, tak w korytarzu tam słyszę, rozmawia. A mama mówi, no jak ci się nie uda, uda ci się. Jutro piszesz ten angielski, ja wierzę w ciebie. Słuchajcie, wyszedł uśmiechnięty. Słowo zachęty usłyszał od mamy. Czy mu się uda, czy nie, zobaczymy. Ale to, że w ogóle podszedł do tego, że usłyszał to od mamy, już buduje jego poczucie własnej wartości. To jest słowo zachęty. I tu bardzo uwagę zwracam na ton wypowiedzi. Ponieważ można powiedzieć, natychmiast posprzątaj te zabawki. A można, proszę posprzątaj te zabawki. Kiedy chętniej coś zrobicie? Czy ktoś jak wam powie? Dominika, gdzie jest ta herbata? Dominiko, czy mogę cię poprosić, żebyś mi zrobiła herbatę? Dokładnie. Też ciekawe. I zawsze miałaś chęć, tak? Tak. Widzicie? Czyli to jest też takie wypracowanie tego języka. Więc zachęcanie. Zachęcanie daje bardzo dużo, szczególnie dzisiaj. Pamiętacie jakie wyzwania są dzisiaj? Media, narcyzm. Muszę coś znaczyć. Muszę być na topie, ale nie wiem czy mi się uda. Zachęć. On nie będzie szukał już wtedy tam, bo on będzie wiedział, że warto spróbować. I wiecie na co zawsze ja kładłam nacisk przy wychowaniu naszych dzieci? Nie na efekt końcowy, tylko na proces. Czyli nawet w szkole, będąc w Radzie Rodziców, wprowadziłam coś takiego jak nagrody nie za osiągnięcia, tylko za wysiłek. I wszystkie dzieci w klasie dostały nagrody, bo każde w czymś było dobre. A nie tylko te, które miały świadectwa z paskiem. Rozumiecie o co chodzi? On wtedy się poczuł, że on coś może. To jest właśnie ta zachęta do tego, żeby działać, żeby coś tworzyć, a nie tylko płynąć z prądem. A co z zakazami przy afirmacji? Dzieci potrzebują wskazówek, ale nie zakazów. Wskazówki powinny być udzielane w formie pozytywnego przekazu, a nie zakazu. Nie wiem, czy tu jest na sali może ktoś, kto jest nauczycielem, bo nauczyciele często spisują kontrakty, czyli taką umowę. W klasach wielu takie umowy wiszą i teraz od sformułowania w tych kontraktach bardzo dużo zależy. Słowa nie w tym kontrakcie nie powinno być. Podaję przykład. Jeden kontrakt brzmi. Nie krzyczymy, nie bijemy, nie śmiecimy. A teraz jak to powiedzieć pozytywnie? Utrzymujemy porządek, współpracujemy, jesteśmy mili dla siebie. Czujecie temat? Jak to zmienia w ogóle optykę patrzenia, mówiąc kolokwialnie? Ważne jest to, żeby pokazać jak mamy robić, a nie czego mamy nie robić. Co mamy robić? Czyli to są te wskazówki, a nie zakazy. My wskazujemy tą właściwą drogę. I bardzo ważna rzecz, o czym nie możemy zapominać, a mianowicie to, i to co teraz wam mówię, to są słowa 8-letniej Laury, która powiedziała kiedyś, że rodzice są lustrem dla swoich dzieci. Czyli jeżeli będziesz mówić swojemu dziecku na przykład, że ma czytać, a sam nie czytasz, to nie wiem czy będzie czytać. A sam siedzisz ze smartfonem, nie? Odłóż ten smartfon. A sam co? Scrollujesz Facebooka. Nie. Ty najpierw to robisz, na co wskazujesz. I powiem ci, możesz się nie martwić, wcześniej czy później on zacznie robić to, co ty. A im młodszy, tym szybciej się to zadzieje. I ważna uwaga, z tym językiem afirmacji nie jest tak prosto, bo dotyk to jeszcze tam każdy sobie może jakoś tam opracuje, nie? Natomiast tego języka trzeba się nauczyć, czyli co powiedzieć, żeby było właściwe. Jeżeli to jest podstawowy język miłości Twojego dziecka, to chociażby to wymagało wiele wysiłku, to warto się tego nauczyć. A szczególnie, kiedy było tak wcześniej, że z Twoich ust padły słowa krytyki lub jakieś słowa potępiające. Rezultat jest wart tej nauki. A jeżeli nawet, bo jesteśmy tylko ludźmi, mogą nam puścić nerwy i nakrzyczymy. Wystarczająco dobrymi rodzicami jesteście. Pamiętajcie, wystarczająco dobrymi. Zdarzy się, że coś chlapnę, powiem nie to, co trzeba. Naprawdę trzeba, potrzebuje trzech dobrych słów dla jednego złego, krytycznego. Trzy dobre, kontra jedno krytyczne. Więc potem trzeba się postarać, dostrzec, pochwalić, nawet za rzecz oczywistą. O, na przykład, nie wiem, wreszcie zrobił porządek w swoim pokoju, bo miała przyjść koleżanka, ale nieważne, nie? Słuchaj, ale super porządek, jak mi się podoba, to on coś odburknie w to nastolatek, nie? Słuchajcie, tutaj już weszło, tak? Weszło do serca. Więc pamiętajcie, żeby wykorzystywać każdą sposobność na powiedzenie tego słowa. Nawet jeżeli to nie jest Twój język miłości. Dobrze, przechodzimy do następnego języka miłości, którym jest czas. I teraz o co w tym czasie chodzi? Wiemy, że obecnie tego czasu nie mamy zbyt wiele i jest to bardzo cenny, można powiedzieć, produkt w ten czas, tak mówiąc językiem biznesowym czy korporacyjnym, że czas w tej chwili jest chyba najcenniejszą rzeczą, jaką mamy. Wcale nie pieniądze, nie dobra materialne, tylko czas. To taki trochę paradoks, ponieważ czasy, w których mamy zmywarki, pralki, samochody, miało być łatwiej mieć więcej tego czasu. Mamy więcej czasu? Coraz mniej. I teraz o co chodzi? Żeby dobrze wykorzystać ten czas, który mamy i nazywamy to czym? Wartościowym spędzaniem czasu. Kiedy ten czas będzie wartościowy i będzie dobrze spędzony? Kiedy, mówimy teraz w kontekście dziecka, ale nie tylko, kiedy podczas bycia z dzieckiem nasza uwaga będzie w pełni skupiona na tym dziecku. Nawet jeżeli, oczywiście, że potrzebny jest taki czas, kiedy ja bawiąc się na przykład z małym dzieckiem, tylko się z nim bawię, buduję coś z klocków, czy razem czytamy książkę, rozmawiamy o tym, A to kosztuje, prawda? Kosztuje, bo rodzic wraca z pracy zmęczony, a tutaj dziecko chce, mamo, pobaw się ze mną. Za chwilę, za chwilę. Jeszcze muszę wstawić prakę, ugotować coś, nie? Co mogę zrobić wtedy? Mogę? Na przykład poprosić, zrób to ze mną. Na przykład trzeba poskładać pranie. Ktoś już tam kiedyś fajnie, widziałam gdzieś tam w mediach społecznościowych, pokazał, że składanie skarpetek do pary to jest najlepsza zabawa na świecie dla niektórych, nie? A pranie jest poskładane? Jest. Tylko musimy to zacząć robić nie z nastolatkiem, tylko dużo wcześniej. My obserwujemy to teraz u naszej wnuczki, gdzie ona, nie mając jeszcze niespełna dwa latka, w listopadzie będzie miała dwa latka, za miesiąc skończy. Ona już w tej chwili pięknie sama kurtkę sobie rozpina, buty zdejmuje. Nie trzeba jej w ogóle o to prosić. Moje obserwacje w gabinecie cztero, pięciolatków. Wyciągnięta nóżka, zapnij mnie bucika, tak? Rączka, proszę mnie ubrać, tak? Dwa lata różnicy. Dwulatek, czterolatek. Wiem, że przyjdzie jakiś kryzys na pewno, natomiast trzeba to utrzymywać. Niemowlęta z reguły doświadczają takiej ukierunkowanej uwagi rodzica, no siłą rzeczy, prawda? Ponieważ są bardzo zależne od nas. Natomiast, gdy dziecko rośnie, poświęcanie czasu staje się coraz trudniejsze, gdyż wymaga to, tak jak powiedziałam, większego zaangażowania ze strony rodzica i często oznacza, że musimy my z czegoś zrezygnować. Ponieważ ktoś kiedyś powiedział, że życie to sztuka wyborów. No i jak wybraliśmy, że mamy dzieci, to z innych rzeczy na pewien czas trzeba niestety zrezygnować. Jeżeli chcemy napełnić zbiornik miłości, bo jeżeli tego dziecka językiem podstawowym jest czas, to ono nie będzie miało napełnionego zbiornika miłości. Chociaż mu nie wiadomo ile powiemy komplementów, czy jakieś będziemy go chwalić, nie wiadomo ile będziemy go przytulać, bo trochę już jest czas z nimi, to przytulanie, to już tam jakoś w tą stronę idziemy, ale może niekoniecznie tak chce, nie? W jaki sposób, jeszcze to spędzanie czasu wspólne, jaki przekaz niesie? Jesteś ważny, lubię być z tobą. Tak? Jesteś ważny. To jest to, co wam powiedziałam u nas w gabinecie, już dam ten przykład. Te dzieci czują, że są dla nas ważne, mają kontakt wzrokowy, ukierunkowaną uwagę. I tak samo z rodzicami, dziecko czuje się ważne. Co można razem robić? Macie tutaj te ilustracje, czy niedługo będą święta, wspólne pieczenie pierniczków, wspólne na przykład jakieś zabawy plenerowe, wspólne wyjazdy. Tak jak tutaj pokazuję. Może czasem pójście w świat taty, córki i ubranie stroju, który niekoniecznie mu pasuje. Podam tutaj taki przykład z naszego życia. Jak nasza jedna z córek była nastolatką. Była wtedy mocno zafascynowana ówczesną piosenkarką na topie. To była Margaret. i kiedyś powiedziała, mając lat trzynaście, że ona się wybiera na zlot fanów Margaret do Warszawy, nie? My mieszkamy we Wrocławiu. Ja mówię, ale jak ty tam pojedziesz? No pojadę, pojadę, zorganizuję sobie tutaj co tam, nie? Przegadaliśmy sprawę i tata z nią pojechał. Siedli w jakiś autobus, pojechali i powiem wam taką rzecz, jak były tam zdjęcia się robi z fanami, nie? to podeszła do Margaret, nasza córka, i mówi tak, Margaret, zrobisz sobie zdjęcie z moim tatą? Rozumiecie? To było, potem co prawda tata dostał reprymentę, że mógł bardziej jakieś takie wytarte spodnie ubrać i włosy sobie zrobić na jakiś fiolec, ale ogólnie była bardzo zadowolona. A mama była szczęśliwa, że nie pojechała tam, sama, bo no tak się stało, że to nie chodziło o to, że ona tam miała jakąś grupę, ona była fanką tej piosenkarki. Doradzę wam taką rzecz, jak przekuliśmy to jej zainteresowanie, ponieważ Margaret śpiewała w języku angielskim głównie piosenki, chociaż jest Polką, no to nauka języka angielskiego była dla niej przyjemnością. Nauczyła się bardzo szybko, bo po prostu śpiewała te piosenki po angielsku, więc uczyła się tego języka. I teraz, co jest ważne przy tym czasie spędzanym? Że tu nie do końca jest ważna też ta ilość czasu, ale też to, co robicie razem. Żeby nie wymaga od rodziców nie wiadomo jakich wymagań, wyszukiwania miejsc. Natomiast jest pewna trudność, kiedy tych dzieci jest kilkoro, Bo warto spędzać czas ze wszystkimi razem, ale też znaleźć czas, żeby spędzać go z każdym oddzielnie. Nie jest to proste, ale jeżeli się to zaplanuje, nawet jeżeli to jest raz w miesiącu, godzina, sam na sam, z każdym z dzieci, Myślę, że to się uda realnie zrobić raz w miesiącu, to jest to ważne w procesie wychowawczym tego dziecka. Czas tylko i wyłącznie jeden na jeden danego rodzica z dzieckiem. Co daje to wartościowe spędzanie czasu? Jest okazją do słuchania dziecka z kontaktem wzrokowym. I jeżeli to dziecko jest małe, to co należy zrobić? Zejść do jego poziomu, żeby był kontakt wzrokowy. Daje lepsze poznanie dziecka. Jest okazją do dzielenia się myślami, uczuciami. Jest też okazją do wartościowych rozmów, do tego, że możemy słuchając dziecka przekazać mu też pewien system wartości. Kiedy to może się zadziać? I teraz konkretne przykłady. Gdy mu czytasz, Podczas wspólnych posiłków, czyli to trzeba zaplanować, bo teraz trochę tak jest, że mama dieta pudełkowa, tata gdzieś tam coś na szybko przekąsi, dzieci w szkołach, przedszkolach jedzą i rzadko spotykamy się przy wspólnych posiłkach. Dobrze, że w niedzielę, żeby tak było, nie? Ale żeby szukać, żeby chociaż jakaś kolacja wspólnie zjedzona, ale uwaga, bez włączonego telewizora czy komputera. podczas wspólnych wypadów turystycznych. Ale też, słuchajcie, najprostsza sprawa. Dużo korków u Was? Bo we Wrocławiu u Was nie. Chyba, że na światłach w błotnicy się stoi, tak? Bo są światła w błotnicy. Ale we Wrocławiu na przykład przejechanie z jednej strony miasta na drugie, czasami zajmuje godzinę czasu. Świetna okazja do tego, żeby ze sobą rozmawiać. Wspólnie spędzić czas w samochodzie. I teraz, żeby sprostać temu zadaniu, uwaga, trzeba zadbać o siebie, bo nie dacie rady. Czyli realnie planujmy cele. Jak zadbać o siebie codziennie? Znajdź pięć minut, żeby wypić spokojnie herbatę. Nie wiem, trochę więcej potrzeba, żeby przebiec jakiś dystans, jak wam tutaj pokazałam, czy posłuchać ulubionej muzyki. Nie scrolluj Facebooka. Nie wpisuj nic, tam nie rób zakupów na Allegro, bo tam nie odpoczniesz. Zrób sobie taki reset. 5-10 minut dziennie. Kiedy się to uda, jak to zaplanujesz. Możesz się pomodlić. Pomedytuj. Naucz się słuchać siebie. Popatrzysz na pewne rzeczy z perspektywy, wyciszysz się i będziesz mieć siłę dla dzieci. Spędź czas wartościowo sam ze sobą. To da ci siłę do spędzania czasu z innymi. Moja babcia mnie zawsze uczyła takiej rzeczy. Jeżeli chcesz kupić sobie nową rzecz, to musisz z szafy wyjąć jakąś starą, bo w pewnym momencie nie będziesz mieć miejsca na tę nową. Niektórzy to stosują. Więc słuchajcie, nie da się do mama 24 godziny wypełnić jej ciągle dopełniając, dopełniając. Tylko trzeba właściwie ustawić sobie priorytety i zobaczyć co jest ważniejsze. Nie ma nic ważniejszego, mogę Was zapewnić, niż wspólnie spędzony czas z dzieckiem w wieku dwóch lat, trzech, czterech i tak dalej. Dlaczego? Bo się nie da do tego wrócić. To dziecko nigdy już nie będzie wasze to miało dwa lata, trzy, cztery, pięć. 17 już nigdy. Ten czas minie bezpowrotnie i się nie da tego naprawić, tak? Inne rzeczy, jak tak sobie przeanalizujecie, da radę zrobić, ale tego się nie da już. Dlatego zachęcam Was z całego serca, żeby sobie te priorytety ustawić i zobaczyć, co w danym momencie jestem w stanie zrobić. I jeszcze jedna taka ważna rzecz. Róbmy to małymi kroczkami, czyli nie planujmy za dużo. Tak, że teraz ja tu wyjdę z tego spotkania i ja teraz ten czas tak zaplanuję i wszystko mi się uda. No nie. Zróbcie malutko, tak. Nie wiem, 10 minut z tym dzieckiem na tydzień, ale zróbcie to. I zobaczycie, oczywiście on się najpierw zdziwi, ten nastolatek. Mówi, no taki spokój się czepia, czego chce ode mnie, nie? Czegoś chce. To z czasem za owoc ujdzie. Z nastolatkiem to przede wszystkim co? Trzeba się zainteresować i jego posłuchać, czym on się interesuje. Natomiast z małym dzieckiem trzeba zejść do poziomu dywanu i zbudować z nim tę wieżę. Tysiącsetny raz przeczytać mu tą samą bajkę. Chociaż będzie Was poprawiał, że tam powiedzieliście i zamiast ale na przykład. Doskonale to zna, ale czego potrzebuje Waszego głosu, Waszego czasu bycia z Wami, tak? Dlatego tak to jest ważne, żeby to zaplanować. Kolejny, już się zbliżamy do końca, bo jak widzimy czwarty język miłości, podarunki, prezenty. Pamiętajmy, że w tym przypadku podarunek, którym obdarowujemy osobę, czyli w przypadku dziecka, nie ma być nagrodą ani nie ma być formą zapłaty za cokolwiek. Czyli nie myślę tutaj, bo niektórzy rodzice takie nagrody dają dzieciom w formie prezentów za zrobienie czegoś, za dobre oceny, tak? To my o czymś takim nie mówimy. Jeżeli kogoś językiem miłości są prezenty, to też nie chodzi o to, żeby to były prezenty wyszukane. To mają być najprostsze. Najbardziej się liczą, powiem szczerze, prezenty zrobione przez siebie. Prezenty trafione takie, wiemy co ta osoba lubi, to daje. Jeżeli rodzic daje prezent za sprzątnięty pokój, to nie jest to dar, ale wynagrodzenie za usługę. Wiecie z czego luczymy? Na pewno nie jest to miłość bezwarunkowa. Pamiętacie? Napełniamy zbiornik emocjonalny miłością bezwarunkową. Jeżeli rodzic kupuje dziecku lody, żeby było grzeczne przez najbliższe pół godziny, nie jest to prezent, lecz łapówka i zachowanie, które manipuluje zachowaniem dziecka. Pamiętajmy o tym. Jeżeli kupimy mu tego loda i razem go zjemy, zachwycimy się smakiem, zupełnie inny wymiar jest tego w pewnym sensie prezentu. To jest też wspólnie spędzony czas. Wartość podarunku niewiele ma wspólnego z wielkością i ceną. Liczy się w serce, które wkładamy w to, co dajemy. Natomiast jeżeli dziecko ma ten język miłości, to tu się też pojawia wielkie niebezpieczeństwo, ponieważ nadmiar prezentów zamiast obecności i emocjonalnego zaangażowania się rodzica, może to dziecko dalej będzie się czuło niekochane. I powiem Wam, że wielu rodziców popełnia ten błąd, jeżeli często na przykład wyjeżdża w delegację. Ci rodzice, którzy często wyjeżdżają w delegację, próbują tę swoją nieobecność, przywożą jakąś zabawkę. I zabawek jest pełen pokój, ale brak jest obecności rodzica. Wiecie, jeszcze taka myśl mi przyszła, jak tutaj i czytałam książki i przygotowałam się do tego spotkania. Dla niektórych osób ważny będzie jaki prezent dar z siebie. Czyli chodzi o to, żebyśmy dali dziecku odczucie, że ono jest dla nas ważne i że z nim jesteśmy. Czy w chwilach, kiedy coś przeżywa, czy po prostu kiedy chce się podzielić jakąś radością. Ważne jest tutaj, to jeszcze tam przy tym, to się troszkę ten dar z siebie łączy z tym czasem spędzanym z dzieckiem. Ważne jest to, żeby brać udział w różnych przedstawieniach, chodzić na te, które dziecko tam występuje, nawet jeżeli to dziecko tylko tam stoi wśród innych dzieci. A jeżeli rodzic nie może być, to wiecie co się teraz praktykuje? Na przykład mama idzie, tata w delegacji nie może być, nagrywa to przedstawienie i potem siadają i wspólnie oglądają, czy jeszcze raz przeżywają to przedstawienie. On powiedział, ten Antoś tylko, witam wszystkich i koniec. To było całego przedstawienie. Ale ile było radości z tego oglądania, czekania, kiedy on tam przywita, jak przeżywał. I tata w tym uczestniczył w ten sposób. Więc pamiętajmy tak, to jest dar z siebie. Ponieważ czas nas tutaj już mocno obliguje, żeby powoli kończyć. Zapiszcie sobie, żebyście zastanowili się i zaplanowali, jaki prezent zrobicie swojemu dziecku w najbliższym czasie. To jest dla chętnych, ale oczywiście zachęcam, żeby zastanowić się i zaplanować. Mało tego, wpiszcie to do swojego kalendarza. Powiedzieliśmy o tym drogocennym czasie, tak? Wpiszcie do kalendarza, żeby nie umknęło. Jaki prezent w najbliższym czasie zrobisz swojemu dziecku? Może to będzie dar z czasu i z siebie. I ostatni, piąty język miłości, pomoc. Konkretnie chodzi o służenie pomocą. Rodzicielstwo jest tak naprawdę powołaniem do służby. Jaką rolę odgrywają rodzice? Muszę powiedzieć, że w pewnym sensie służebną, bo przewijają małe dzieci, karmią je. Te dzieci bez tych rodziców sobie nie są w stanie poradzić, jak są małe. Jak są starsze, tak ubierają je, pomagają, pokazując świat. Oczywiście to pomaganie dzieciom musi być dostosowane do wieku i też nie wyręczajmy, jak dziecko potrafi już coś samo zrobić. Zachęcajmy do tej samodzielności. I tu ważne jest, żeby zwracać uwagę na to, że przychodzi pewien wiek, kiedy to dziecko wyrasta, ale nie oznacza to, że będzie potrafiło sobie ze wszystkimi problemami poradzić samo i samo je rozwiązać. Dlatego ważne jest, żeby ten rodzic z takiego opiekuna stawał się towarzyszem, po to żeby dając wskazówki, mógł pokierować tym dzieckiem jak ma ono zdobyć swoją niezależność. Co jest tym ostatecznym celem tej praktycznej pomocy w przypadku dzieci? Aby innym potrafiły okazywać to samo. Żeby też innym potrafiły dać coś z siebie. Innym potrafiły okazać miłość. Też uczymy je w ten sposób dobroczynności. W jaki sposób można nauczyć dziecko służenia pomocą? Tu kilka takich przykładów. Czyli co? Robiąc coś wspólnie w kuchni na przykład. wspólnie sprzątając. W zależności od wieku uczymy dziecko, że ma pewne obowiązki w domu. Tutaj wspaniałym przykładem jest taka rodzinka szóstki dzieci i tam nawet dwuletnie dziecko, jedno z dzieci, wkładało rzeczy do zmywarki i bardzo było tym zainteresowane. Pomagało w ten sposób. Więc stworzenie takiej listy zadań dla dziecka też uczy je pomagania innym. Ale ważna zasada, rodzice są lustrem dla swojego dziecka. Dziecko widzi rodziców w tej relacji, pomocy i pomaga innym. I teraz takie podsumowanie już zupełne. Pięć języków miłości. Dotyk, wyrażenia afirmatywne, wspólny czas, przyjmowanie prezentów, drobne przysługi. Jak odkryć podstawowy język miłości u dziecka? Jeżeli możecie, to zróbcie sobie teraz zdjęcie tego slajdu. Obserwuj, jak dziecko wyraża miłość do ciebie. Najprawdopodobniej w tym samym języku potrzebuje miłość otrzymywać. Bo tak jak powiedziałam, jest to mu najbardziej znany język, więc jeżeli na przykład daje prezenty, no to przypuszczalnie jego językiem miłości są prezenty. Jeżeli przytula się, trzeba się przyjrzeć, czy to nie jest dotyk. Obserwuj, jak dziecko wyraża miłość do innych osób. Wsłuchuj się, o co dziecko prosi najczęściej. Zwróć uwagę, na co twoje dziecko też najczęściej narzeka, bo może mu czegoś brakuje. Dawaj dziecku dwie opcje do wyboru. Wybory dziecka pomogą rodzicowi odkryć jego język miłości. I teraz najważniejsza rzecz sprzed wami, a mianowicie test życiowy. Czyli to, czego się dowiedzieliście dzisiaj, zweryfikujcie, jak to działa w Waszych rodzinach. Bardzo Wam dziękuję za uwagę, za to, że wytrwaliście do końca mimo późnej pory. Myślę, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie w klubie rodzica. Także bardzo dziękujemy.
Pięć języków miłości rodzicielskiej
5 Kluczy do Serca Dziecka: Poznaj 5 podstawowych języków miłości według Gary'ego Chapmana i naucz się, jak mówić w języku, który Twoje dziecko rzeczywiście rozumie. Czy to będzie Dotyk, Afirmacja, Wspólny Czas, Prezenty, a może Służenie Pomocą? Posłuchajcie zapisu spotkania, które poprowadziła znana bywalcom klubu Iwona Podlasińska z Wrocławia - logopeda i neurologopeda kliniczny, a przede wszystkim doświadczona mama i babcia. Więcej o prowadzącej na stronie https://iwonapodlasinska.pl/.
Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie
Find out more at https://koinonia.pinecast.co