Skip to main content
Site
Podcast Koinonii Jan Chrzciciel
...bo wiara rodzi się ze słuchania
4 miesiące temu

Poranny Suplement Diety #457: Prostaczek to nie mały prostak, wiedzieliście, prawda?

Transcript

Komentarz Ojca Alvaro Gramatyka do Ewangelii według św. Mateusza, rozdział 11, bersety, od 25 do 30, na czternastą niedzielę zwykłą, 5 lipca 2026 roku. W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami, Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczką. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał mi ojciec mój. Nikt też nie zna syna, tylko ojciec, ani ojca nikt nie zna, tylko syn i ten, komu syn zechce objawić. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych, albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie. Komu objawia się Bóg? Ewangelia mówi, że Bóg objawia się, komunikuje samego siebie prostaczkom. To oni doświadczają Bożej życzliwości i Jego bliskości, a nie mądrzy i uczeni. Co to znaczy, że Bóg się objawia? Fenomen Boży, który nazywamy objawieniem, można przetłumaczyć jako samokomunikację. Objawienie nie polega na przyswajaniu pojęć czy wiedzy. To coś znacznie więcej. To Bóg, który daje samego siebie człowiekowi. Bóg nie komunikuje czegoś o sobie, ale daje samego siebie w darze. Dlatego objawienie można rozumieć jako zbawczą miłość ku nam. W tej perspektywie objawienie jest procesem ciągłym, ponieważ Bóg nieustannie daje samego siebie. Dlaczego jednak Bóg objawia się prostaczkom? Kim są owi prostaczkowie? To ci, którzy mają serce otwarte na przyjęcie pomocy, ponieważ wiedzą z doświadczenia, że są ubodzy. Bóg się objawia tylko tym, którzy ufają Jemu, a nie własnym siłom. Nie chodzi tu o teoretyczne poznanie Boga, ale o zaufanie Mu. Istotnie, do Boga zbliżały się przez wiarę, a wiara karmi się naszymi biedami. To jest prawdziwe poznanie, poznanie sercem, które sprawia, że zależymy od Niego. Innymi słowy prawdziwie mądrym i uczonym jest ten, kto potrafi zależeć od Boga, a nie ten, kto wie wszystko i potrafi sam o wszystkim decydować i wszystko planować. Chwalony jest ten, kto musi zależeć od innych i od Boga. Prawdziwa mądrość nie jest samowystarczalnością, lecz zależnością. Można by powiedzieć, że w ujęciu ewangelicznym prostaczkiem jest ten, kto znajduje się w pozycji przyjmującego, właśnie dlatego, że brakuje mu sił. Wzorem są grzesznicy, którzy nie mogą zrobić nic innego, jak tylko przyjąć Boże miłosierdzie jako dar, a nie jako nagrodę będącą owocem zasługi. To ci, którzy nie potrafią zmienić się tak, jakby chcieli. I dlatego proszą o miłosierdzie, ufają w Bożą pomoc i wyciągają rękę, by otrzymać wsparcie od braci. To właśnie ta cecha, gotowość do przyjmowania, pozwala nie tylko odczuwać potrzebę Boga, ale także Go rozpoznać i przyjąć. To właśnie oni, ci ostatni, rozpoznają w Jezusie nawiedzenie Boga. Dopiero gdy przyjęli obecność Jezusa, odkryli, że są kochani i otworzyła się przed nimi możliwość nowego życia. Dlatego to oni są owymi prostaczkami, prawdziwymi przykładami wiary i zawierzenia Bożej dobroci. Prawdziwa mądrość polega więc na uznaniu własnych ograniczeń i otwarciu się na pomoc, która przychodzi do nas z zewnątrz. Jest to warunek konieczny, aby przyjąć Boże objawienie, czyli poznać i poczuć Boga u naszego boku, Boga, który nas kocha i wspiera. Stąd zaproszenie skierowane do maluczkich, utrudzonych i obciążonych, aby przyszli do Jezusa i znaleźli pokrzepienie. Prawdziwym jarzmem, które uwalnia nas od naszych ciężarów, jest zaakceptowanie i uznanie, że jesteśmy mali, to znaczy ubodzy i potrzebujący miłości oraz zbawienia. Taka postawa ewangelicznego dziecięctwa czyni nasze życie słodszym i lżejszym, uwalniając nas od trosk i rozpaczy, pełniąc rolę lekarstwa na wszelkie iluzje, że poradzimy sobie sami. Proszenie o pomoc staje się w ten sposób symbolem objawienia i naszej małości, która jest naszą prawdziwą wielkością. To droga, by poczuć się podniesionym i odczuwać, że nie jest się samym i zagubionym, lecz kochanym. To uczenie się wyciągania ręki do Boga i do brata, aby otrzymać wsparcie i uczyć się gramatyki wdzięczności. ale trzeba niemałej odwagi, by pokazać, że jest się biednym i potrzebującym. Co zatem robić? Uczmy się przyjmować naszą małość z wdzięcznością, bez niepokoju i lęku, prosząc o pomoc Boga i brata. Będzie to jednak możliwe tylko wtedy, gdy nie będziemy osądzać wahań niestałości naszych braci, gdy nie będziemy nimi gardzić z powodu ich biedy i gdy będziemy potrafili przyjąć ich z miłością. Prawdziwa mądrość serca, ta ewangeliczna, nazywa się pokorą. Pokorą, która przejawia się w odwadze wyciągnięcia ręki. Wtedy wszyscy poczują się kochani i nikt nie będzie się wstydził własnej małości.

No właśnie: kto to jest prostaczek i czy każdy może nim być? Ciekawe rzeczy mówi dziś o. Alvaro w swoim komentarzu do Ewangelii na 14 niedzielę zwykłą. Jego słowa, jak zwykle zresztą, przełożyła i odczytała dla nas Elżbieta Wróbel.


Napisz do nas! Wesprzyj nas!


Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie

Find out more at https://koinonia.pinecast.co