Poranny Suplement Diety #397: Prawda - więcej niż fakty

Transcript
Komentarz Ojca Alvaro Gramatica do Ewangelii według św. Jana, rozdział 20, wersety od 1 do 9 na uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego 20 kwietnia 2025 roku. Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich, Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na jego głowie leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze pisma, które mówi, że on ma powstać z martwych. Jakże często jesteśmy nosicielami fake newsów, fałszywych wiadomości, które nie powodują nic poza dezorientacją i oferują zniekształcony obraz rzeczywistości. Maria Zamagdali mówiła prawdę, że ciała Jezusa nie było już w grobie, w którym zostało złożone, ale z pewnością nie było prawdą, że ktoś je zabrał. Mówiąc to, przekazała fałszywe wieści. Była świadkiem śmierci Jezusa, więc rzeczywistość nie mogła być inna niż to, co widziała. I tak to zinterpretowała. Kamień odsunięty od grobu był nieomylnym znakiem, że ciało Jezusa zostało skradzione. Była tak przekonana o swojej logice, że nawet nie weszła do grobu, aby upewnić się co do swoich przypuszczeń. To było normalne, że Maria wierzyła, że tak jest. Nikt nigdy nie zmartwychwstał, ani nawet nie uważano tego za możliwe, pomimo faktu, że Jezus to zapowiedział. W tym przypadku fakty, których doświadczyła, mają przewagę nad wszelką nadzieją, obietnicą i silną wiarą. W języku łacińskim istnieje bardzo lapidarne wyrażenie, które podsumowuje to wszystko. Contra factum non est argumentum. Przeciwko faktom nie ma argumentów. Wystarczy niewiele, aby przekonać samych siebie, że to, co myślimy i czego doświadczamy jest prawdą. Jesteśmy przyzwyczajeni do naszej szarości, także wydaje się niemożliwe, aby istniało inne rozwiązanie dla naszego życia. Przyzwyczailiśmy się do rozpaczy, także myślimy, że nawet Bóg nie jest w stanie zmienić tej brutalnej rzeczywistości. Widzimy tylko ograniczenia. Nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że istnieją słowa i fakty, takie jak zmartwychwstanie, nadzieja, nowe życie. Bardzo często widzimy tylko brak Boga w naszym życiu, nędzę i biedę. Boga wiecznie zajętego czymś innym, który nie miesza się w nasze sprawy. Owocem tego jest rezygnacja lub co gorsza zamknięcie rzeczywistości w ciasnych ramach naszej krótkowzroczności i zatwardziałości serca do tego stopnia, że każda zapowiedź nadziei jest uważana za czystą iluzję, która jest nierealna i irytująca. Wierzymy w to, co widzimy, a nie w to, na co mamy nadzieję. Budujemy sobie horyzontalną wiarę pozbawioną wszelkiej żywotności i zmartwychwstania. W rzeczywistości nie mamy już nadziei. Tekst Ewangelii mówi, dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. Zatrzymali się wyłącznie na zrozumieniu wydarzeń w oparciu o czyste fakty, na zrozumieniu bez tęsknoty za nadzieją, bez oczekiwania, bez pamięci o potędze Boga. Nie poszli dalej za głosem serca. Przyjrzyjmy się bliżej naszemu życiu, a wtedy zobaczymy, że są w nim znaki Bożej obecności i Jego miłości. Zobaczymy, że w grobie przeznaczonym dla umarłych jest początek nowego życia. Przyzwyczajmy się dostrzegać nie to, czego brakuje, ale to, co jest. Jest to zaproszenie do patrzenia na rzeczywistość innymi oczami i innym sercem, pozytywnym i otwartym, ożywionym nadzieją w wierność Boga. Do postrzegania całości nie jako końca, ale jako początku. A jest to możliwe, jeśli rozumiemy Pismo Święte. Chodzi o rozumienie, które wykracza poza krytyczne studium, ale zakłada przyjęcie go jako prawdziwego, to znaczy jako źródła nadziei, jako obietnicy. Wtedy zobaczymy coś więcej niż tylko zwykłą i bezpośrednią rzeczywistość. Zobaczymy życie tam, gdzie wydaje się być śmierć. Postępując w ten sposób staniemy się zwiastunami prawdziwych wiadomości. Prawdziwych, ponieważ dają nadzieję. To właśnie zmienia życie, a nie domniemana smutna prawda, lecz radosna prawda, która zachęca nas, abyśmy poszli do grobu i dobrze się przyjrzeli, aby uwierzyć, jak uczynił to Jan. Nauczmy się patrzeć na życie w świetle nadziei, w świetle wierności Bożych obietnic. Wtedy będziemy interpretatorami znaków życia, a nie śmierci.
Jak to możliwe, że mówiąc prawdę można jednocześnie się z nią mijać? Co zrobić, żeby nie uważać nadziei za iluzję? - Posłuchajcie komentarza o. Alvaro Grammatica na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Przetłumaczyła go dla nas i odczytała Elżbieta Wróbel. A skoro Niedziela Zmartwychwstania, to i życzenia od nas - od Eli i ode mnie: bądźcie zawsze pełni nadziei, która nie jest naiwnością, ale silnym przekonaniem zrodzonym z tego, co zrobił dla nas Jezus! Wesołych Świąt! Robert Hetzyg
Wszystkie odcinki z podziałem na cykle tematyczne znajdziesz na www.koinoniagb.pl/podcast Obserwuj kanał Podcast Koinonii Jan Chrzciciel w WhatsAppie
Find out more at https://koinonia.pinecast.co